sobota, 9 maja 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

- Nasz pierwszy przystanek: przeszłość - ogłosił Iluzjonista, gdy po przejściu, a raczej zawiśnięciu w jakiejś kosmicznej przestrzeni nagle wylądowaliśmy na niewielkim pagórku, z którego doskonale było widać mój rodzinny dom przesłonięty gęstwiną drzew, targ oraz wczesne amerykańskie termy.
 - Nie dziwię się po co zawarłem tę umowę. - mruknąłem
- Dlaczego? - zapytał choć prawdopodobnie doskonale to wiedział.
- Bo uwielbiam to miejsce. - powiedziałem po prostu - Mimo wspomnień, które się z nim wiążą.
- Przecież zawsze możesz tu przyjechać - drążył
- New Caney w XVIII wieku było o wiele piękniejsze.
Nie odpowiedział, chyba nie chciał się ze mną sprzeczać. I tak by nie wygrał.
- No a ty? - zaczepiłem go gdy zmierzaliśmy w stronę targu. Byłem trochę zdziwiony, że nie idziemy do domu, ale skoro tak chciał, nie zamierzałem ingerować w jego zapewne specjalnie skonstruowany plan.
- Pytasz o moje osobiste życie. - jak zawsze miał przygotowaną odpowiedź - Nie mam go - wzruszył ramionami i przycisnął okulary do nosa. Spostrzegłem, że ani razu ich nie ściągnął, by choćby je przeczyścić jak to zawsze robią osoby noszące okulary. On tylko pilnował by nie spadły mu z tego garbatego nosa. - Jestem Iluzjonistą.
- Czyli to nie twój zawód.
- Skądże. - odpowiedział niedorzecznie kiwając głową. W jego głosie jednak dostrzegłem nutę niespełnienia.
- Czyli jesteś kimś w rodzaju chrzestnej wróżki? - podsunąłem
Znów parsknął, tym razem z drwiną.
- Gdybym nią był nie kazałbym ci oddać serca. - odparł, a ton jego głosu zmienił się diametralnie. Był oziębły i nieznoszący sprzeciwu.
- W jakim sensie? - zapytałem i poczułem, że włoski na karku stają mi dęba.
- Musisz mi oddać swoje uczucia, Jev.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz