- Jestem pewien, że ty masz więcej - zripostował.
- Przez grzeczność nie zaprzeczę - spojrzałam na bramana, który nadal stał i gapił się na nas głupio. - Jedną latte. Zadowolę się ginem.
Pośpiesznie skinął głową i zniknął za ladą. Przez chwilę trwała cisza, a ja wolno sączyłam swojego drinka. Jev gapił się w okno, a ja leniwie mieszałam słomkę w ginie.
- Więc... - zagadnęłam. - Chyba powinniśmy porozmawiać, co nie?
- Chyba tak - odpowiedział tylko, nawet na mnie nie patrząc.
Zirytowało mnie to. Przewróciłam oczami i zgięłam słomkę. Następnie rzuciłam mu krótkie spojrzenie, na następnie wstałam i podeszłam do niego. Usiadłam tuż przy nim, wpychając się niebezpiecznie blisko.
- Mówię serio - wytknęłam. - Musimy porozmawiać.
Jev? Brak weny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz