sobota, 2 maja 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

Obudziłam się, jednak - dzięki Bogu - nie zbudziły mnie promienie porannego słońca. Za nim zasnęłam, zdążyłam je szczelnie zasłonić. Choć byłam niezwykle zajęta Jev'em, pamiętałam o tych drobnych rzeczach. Nienawidziłam poranków, ani słońca. Dlatego starałam się ich unikać, jak ognia.
- Dzień dobry - zaspany głos Jev'a oddalił mnie od rozmyślań.
Przytuliłam się mocniej do jego nagiej, ciepłej klatki piersiowej. Moje blade palce wyglądały na białe, na tle jego ciemniejszej karnacji.
- Dzień dobry - odpowiedziałam, uśmiechając się leniwie. Nie miałam ochoty wstawać z łóżka, tylko leżeć cały dzień. A najlepiej całe życie. Bo czego mi było więcej potrzeba, niż on i miękkie łóżko? Nie byłam jednak typem osoby leniwej, więc oparłam się na łokciu, by mieć lepszy dostęp do jego twarzy. - Masz ochotę na śniadanie?
- Mam ochotę na ciebie - odwzajemnił uśmiech, patrząc na mnie pożądliwie. Pocałował mnie namiętnie, podgryzając moją dolną wargę. Zaśmiałam się, lecz odwzajemniłam pocałunek. Po chwili, która wydawała się trwać wieczność, odsunęliśmy się od siebie. - Jednak nie pogardzę dobrą jajecznicą pani Freydez.
Było wyraźnie słychać, że moja gosposia krząta się piętro niżej, najpewniej zmiatając podłogę. Do było jej drugie ulubione zajęcie, zaraz po gotowaniu. Nie rozumiałam tego, ale wiedziałam jedno: Lepszej gosposi nie było. Nawet jeśli czasem bywała wyjątkowo upierdliwa.

- W takim razie ubierz się, bo od tej pory, tylko ja mam prawo patrzeć na twoje nagie ciało - oznajmiłam z kamienną twarzą, choć drżały mi kąciki ust. - Poza tym, martwię się, że pani Freydez mogłaby dostać zawału.
Roześmiał się serdecznie.
- Całkowicie prawdopodobne - pokiwał głową. - Czy ta kobieta w ogóle śpi? Która jest godzina? Nie ma pewnie nawet szóstej...
- Jest dziesiąta - spojrzałam znacząco na zegar naścienny. - O tej godzinie pewnie już dawno siedziałabym w swoim gabinecie, pracowała i popijała latte. Ale dla ciebie zrobię wyjątek.
- Jakiż ze mnie szczęśliwiec - odparł ironicznie.
- Przez grzeczność nie zaprzeczę - odezwałam się tym samym tonem. - A teraz, serio. Czas wstawać.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz