niedziela, 3 maja 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Czasami wątpiłem w stabilność emocjonalną Katherine. Zamiast przejmować się żywymi istotami, ona zawsze zajmowała się rzeczami materialnymi. Rozumiem, ja kocham mojego Buggattiego, ale jestem facetem, a w dodatku próżnym wampirem, ale kobieta, która kocha auto?
Gdy dojechaliśmy do mieszkania Caspra, nie zdziwiłem się, że Cassandra jest u niego. Ale, że tak szybko u niego zamieszkała? Jak na to, że byliśmy kiedyś parą - no co? - wspominałem, że miałem kilka - tak, 'kilka' - kobiet w swoim życiu. Czyli syn mojej ukochanej był chłopakiem mojej byłej.
Kiedy zastanawiałem się czy już jestem na dnie szaleństwa zawsze przychodziło coś, co uświadamiało mi, że tu nie ma dna.
- Oczywiście, że nie masz manii wyższości - zaprzeczyłem by zaraz dodać - Nabyłaś ją przed narodzinami. - pogłaskałem ją po głowie, a ona pacnęła mnie w ramię zirytowana.
Cassandra posłała mi spojrzenie pełne politowania mówiące zarazem: "Ty z nią?"
Odpowiedziałem jej niemym pytaniem: "Ty z nim?" obrzucając wzrokiem Caspra, który stawiał wodę na herbatę cały w skowronkach i nie wyglądający tak jakby chciał mnie zabić, co było dużym plusem. Czasami gdy naprawdę się wkurzył, a jego małe oczka się zwężały przypominał psychopatę.
Usiedliśmy wokół niewielkiego drewnianego stolika, na którego widok oczy Katherine zaszły mgłą pytając ponownie: "Jak można mieszkać w takiej melinie?".
- No to opowiadajcie! - poprosił Casper stawiając przed każdym z nas inny kubek z herbatą. Mój był ten w stylu: "My family", a pisało na nim bardzo trafnie: "Daddy". Spojrzałem na kubek Katherine, ale ona szczelnie okryła go palcami, tak, że utrudniało mi przeczytanie. Wystawił też ciasteczka, na które chyba nikt z nas nie miał ochoty, bo coś się w nich ruszało.
Na twarzy Katherine pojawił się grymas i wzdrygnęła się jakby chciała wziąć nogi za pas w tej chwili.
- No to opowiadaj, skarbie. - mruknąłem, łaskocząc pod stołem jej nogę, tak, że ponownie się wzdrygnęła tym samym wylewając herbatę...na moje spodnie.
- Auć! - syknąłem bo oparzenie wrzątkiem było dość bolesne nawet jak na wampira.
Teraz to Cassandra i Casper patrzyli na nas jak na parę idiotów.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz