- Ma pani wolne. Może pani iść do domu - powiedziałam tylko do niej, przechodząc obok. Jev miał o wiele więcej kulturalności, ponieważ skinął jej głową.
- Też się cieszę, że cię ponownie widzę, Katherine - mruknęła z dezaprobatą, jednak nie narzekała, że dostała urlop, tylko chwyciła swoją torebkę i z godnością nas ominęła. Po chwili usłyszałam, jak odpala swoje volvo, które stało u mnie w garażu. Ja nigdy nie używałam garażu. Parkowałam tuż za bramą, by inni przejeżdżający tą drogą ludzie, mogli podziwiać mój samochód.
- Wszystko w porządku? - zapytał ponownie Jev, już któryś raz z kolei, podczas naszej podróży. - Nie wyglądasz dobrze.
- A jak mam się czuć? - prychnęłam. - Mam świadomość, że zaraz mogę zmienić się w dosłownie krwiożerczego potwora. Ile mamy jeszcze czasu?
- Dwadzieścia minut - odpowiedział tylko, a ja z jękiem usiadłam na kanapie. Co miałam robić przez ten czas? Wolałam mieć to już za sobą. - Wyglądasz, jak ktoś potrzebujący przytulenia.
- Potrzebuję przytulenia - pokiwałam wolno głową, a on bez słowa usiadł i przytulił mnie mocno. Wbiłam się w jego klatkę piersiową i zaciągnęłam się jego zapachem. Tak, wampirze zmysły powoli mi wracały. Było mi tu tak przyjemnie i błogo, że przez chwilę całkowicie zapomniałam o swoich problemach, otulona jego ramionami. - Kocham cię - szepnęłam cicho.
Chyba coś odpowiedział, lecz już tego nie usłyszałam. Zdrzemnęłam się.
- Jak się czujesz? - to były pierwsze słowa jakie usłyszałam po przebudzeniu.
Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam Jev'a przypatrującego mi się z troską wypisaną na twarzy. Kątem oka dostrzegłam również, że było już ciemno. Czyżbym przespała swój napad głodu? A może, co gorsza, po prostu go nie pamiętałam?
- Normalnie - odpowiedziałam spokojnie. - Boże, Jev. Czy coś się stało?
- Nie - uśmiechnął się uspokajająco. - Zasnęłaś w moich ramionach i po prostu spałaś - zmarszczył brwi. - Odczuwasz jakąś silną chęć zabicia kogoś i wyssania jego krwi?
- Zawsze odczuwam chęć zabicia kogoś - mruknęłam cicho, a potem dodałam już głośniej. - Jednak nie mam ochoty wysysać z nikogo krwi. Czuję, że moje wampirze umiejętności w pełni już powróciły - dotknęłam językiem dziąseł. - I kły również. Jednak nie odczuwam głodu.
- Może to dlatego, że pani Freydez dała nam wcześniej krew? - podpowiedział.
Uśmiechnęłam się szeroko.
- Całkowicie prawdopodobne - zauważyłam, że moja głowa spoczywa na jego kolanach. Objęłam go ramionami i podciągnęłam się do góry, siadając na nim. - Ile spałam?
Było widać, że wyraźnie rozprasza go bliskość naszych ciał, co przeszkadza mu w odpowiedzi. Ja za to doskonale się bawiłam, drażniąc go. Lekko przesunęłam opuszkami palców po jego karku. Oczy zabłysły mu pożądaniem.
- Około pięciu godzin - wymruczał.
- I siedziałeś tu ze mną przez ten cały czas? Musiałeś zdrętwieć - zaśmiałam się.
- Bycie wampirem ma swoje zalety - również się uśmiechnął.
- Och, ma - przybliżyłam się jeszcze bardziej. - A ja jestem teraz całkowicie wypoczęta.
- A ja wręcz przeciwnie - widać było, że podobała mu się moja gra słów.
- Dlatego postaram się to zmienić - pocałowałam go mocno i namiętnie. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek odczuwała coś takiego podczas całowania z kimkolwiek innym. To były tylko nic nieznaczące pocałunki. Te, które dzieliłam z Jev'em, otępiały mój umysł i doprowadzały na skraj szaleństwa. I tym razem znów pragnęłam być tak słodko obłąkana.
Jev?
A ja właśnie wenę mam :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz