- Cas... - Cassandra wzięła go za rękę ściskając ją i uśmiechając się do niego serdecznie, jednak nieco zaniepokojona jego reakcją.
Casper obrzucił Katherine złym wzrokiem, jakby w jego oczy spowiła mgła, a potem wylał się z nich deszcz, bo faktycznie kilka łez mu wyleciało, jednak szybko je otarł.
Nasze spojrzenia się skrzyżowały i wampir zwinął ręce w pięści i zacisnął zęby, a raczej kły, które chyba mimowolnie wysunęły się z jego dziąseł.
Cóż, nie oczekiwaliśmy, że przyjmie to radośnie. W końcu jego matka miała do niego dystans, a teraz niedługi czas jak się w końcu odnaleźli będzie miała kolejne dziecko. Tym razem, które chce.
Mierzyliśmy się wzrokiem, jednak ja nie byłem na niego zły, rozumiałem go. Ale on raczej to miał w nosie bo przyjął wygląd psychopaty i przysiągłbym, że wyszeptał jakąś pomstę.
- Idź z nim pogadaj. - szepnąłem nachylając się do Katherine.
Posłała mi spanikowane spojrzenie, ale ja w odpowiedzi posłałem jej pokrzepiający uśmiech. Pocałowałbym ją, ale coś tak czułem, że gdybym to zrobił mógłbym utracić jakąś część ciała.
- Idź - ponagliłem ją. - My tu porozmawiamy sobie z Cassandrą - powiedziałem uspokajająco, ale raczej nie złagodziło to sytuacji, bo rzuciła jej ostrzegawcze spojrzenie. Zazdrośnica jedna.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz