niedziela, 3 maja 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Chciałem dodać coś jeszcze, ale widziałem, że Kath już jest wymęczona, a oczywiście (mimo jej zapewnień, że wszystko jest dobrze) nie chciałem jej zamęczać. Zwłaszcza, że jeszcze nie oswoiła się z myślą, że zostanie matką. Ani ja, że zostanę ojcem.
Zanim poszedłem spać postanowiłem wziąć prysznic, bo cóż...wydzielałem dość nieatrakcyjny zapach. Nie chciałem chyba odstraszyć dziecka, kto wie czy nie miało już tak wyczulonego zmysłu węchu, jak Katherine, która leżąc teraz i udając, że śpi marszczyła wymownie nos.

Jako, że mężczyźni nie noszą piżamy - w ogóle skąd taki zwyczaj, że nie możemy nosić piżamy - włożyłem spodenki w misie trzymające w łapkach słoiczek miodu.
Położyłem się obok Katherine, a tak właściwie pozwoliłem by wdrapała się na mnie. I tak leżąc na łyżeczkę i przytulając ją odpłynąłem w błogi sen...chociaż po chwili przekonałem się, że nie był on taki błogi jak mi się zdawało.

Płacz. Co do diabła? Biegnę zaniepokojony do łóżeczka...Łóżeczka?! Trzymając w rękach paczkę pieluch. Pieluch?! Okey, Jev, przecież śnisz. To tylko sen.
Podchodzę bliżej do łóżeczka dziecka - a tak właściwie ślicznej dziewczynki, która w swoich małych łapkach trzyma głowę jakiejś kobiety pochylając się nad jej szyją.
Ta wizja młodego wampirzątka bardzo szybko wyrwała mnie ze snu. Obudziłem się zlany potem... no masz! I po co ja brałem ten prysznic! 
Rozejrzałem się badawczo po pokoju, ale w kącie obok toaletki Katherine nie było nic poza różowym krzesełkiem prawdopodobnie zestawionym do owej toaletki. Wampirzyca dalej spała słodko nawet się nie ruszając. Pochyliłem się nad nią i sprawdziłem (głupio) czy oddycha. Oczywiście nie oddychała, ale czułem jej aurę. Odetchnąłem z ulgą i położyłem się ponownie. Tym samym nie mrużąc już oka dopóki Kathie nie otworzyła oczu.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz