Spojrzałem na nią i na jej wykrzywioną zmartwieniem, ale i nadzieją twarz.
- Wiesz dlaczego na ciebie nie patrzę?
- Bo nie możesz na mnie patrzeć? - podsunęła mi, a w jej oczach nadzieja nieco przygasła
- To też. - nie powiedziałem tego złośliwie, ale jeszcze kilka sekund temu było to prawdą - Jesteś zbyt piękna.
Czułem, że powstrzymuje się od prychnięcia, tego w stylu: "Nie kadź w takiej chwili".
- Też chce spróbować jeszcze raz, Katherine. - przycisnąłem ją bliżej i splotłem jej palce ze swoimi. - Tylko już nigdy więcej mnie nie odpychaj. Nie zniosę wieczności bez ciebie.
Katherine? Sorki, że krótkie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz