- Uczucia? - wycedziłem - Negatywne. - dodałem głupio, pragnąc by to było prawdą.
- Negatywne zawsze były częścią mnie. - odparł - Chce dobrych emocji.
- Nie mogę ci ich oddać. Stanę się...
- Och, złoczyńcą? Boisz sie tego.
- Mam córkę, nie mogę.
- Zgodziłeś się. - wzruszył lekceważąco ramionami i do tego pokręcił przecząco głową by umocnić jego niezgodę na przerwanie umowy.
- Wiek temu. - przypomniałem mu - Wtedy nie wiedziałem, że ułożę sobie życie.
- Nie chciałeś go ułożyć. - wytknął i pogładził swoją krótką kozią brudkę - Uważałeś, że na to nie zasługujesz.
Prychnąłem.
- Bo tak jest, ale chce szczęścia.
- Już niedługo, już niedługo, Jev.
Niewielki, w kształcie prostokąta przedzielony dwoma bocznymi furtkami - targ. Targ, na który przychodziłem wraz z ojcem by dokupić części do konstrukcji samochodu, który był odwiecznym marzeniem ojca. Po jego śmierci bywałem tu z matką by pomóc jej w zakupach. A po upadku naszego gospodarstwa przychodziłem tu kraść.
To miejsce wiązało się z samymi złymi wspomnieniami, ale nie przejmowałem się tym. New Caney było moim domem, bez względu na przeszłość.
- Po co tu przyszliśmy? - zmierzyłem wzrokiem I, który kupił sobie idealnie czerwone jabłko i po chwili zajadał je ze smakiem.
- Byłem głodny. - odparł, ale wyczułem, że to nie jedyny powód.
- A poza tym?
- Mógłbyś nie być tak sceptycznie nastawiony. - mruknął wyrzucając ogryzek za siebie. - Och, popatrz - wskazał długim na chłostanego nastolatka, przyłapanego na kradzieży. - Jak mogłeś być tak nieostrożny. - splótł ręce za plecami i przypatrywał się cierpieniom chłopca. Do dziś pamiętam ten ból i ślady na plecach, które znikły dopiero po przemianie. Przypatrywałem się razem z nim, myśląc, że może lepiej było by gdybym nie miał uczuć. Te proste wydarzenia lub słowa nie wzbudzały by we mnie trosk.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz