- A może po prostu nie chcesz? - w jego oczach mignął gniew, mieszany ze smutkiem. Cóż, z takiej mieszanki powstawała niezła frustracja. - Może po prostu nie chcesz ze mnie wychodzić?
Przymknęłam powieki, modląc się cicho w duchu o spokój.
- Kocham cię, ale masz rację. Nie chcę za ciebie wychodzić. Nie chcę za nikogo wychodzić.
- Chodzi o tego Lemarie? - fuknął. - Złamał cię tak, że już nigdy więcej nie jesteś w stanie nikomu zaufać pod tym kątem?
- Czemu myślisz, że on ma z tym cokolwiek wspólnego!? - krzyknęłam. Tak, to ja pierwsza podniosłam głos. - Jesteś zazdrosny, czy jak!?
- Po prostu się o ciebie martwię! - teraz to on krzyczał. - Chciałem tylko, żebyśmy stali się prawdziwą rodziną! Bez żadnych przeszkód! Bez żadnych typków z przeszłości! Chciałem, żebyśmy dostali drugą szansę na prawdziwe szczęście!
- Tak bardzo ci na tym zależy, tak!? - prychnęłam. - Dobrze, to zostanę twoją żoną! Zadowolony!?
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz