piątek, 1 maja 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

- To nie zachowuj się tak bym myślał inaczej - wyszeptałem w jej usta nie zmieniając położenia ani o milimetr. - Chodźmy dopić kawę. - zaproponowałem - Może jeszcze nie ostygła. - uśmiechnąłem się na przypomnienie sobie tego biednego kelnera, który ze smutkiem patrzył jak odchodziliśmy, bo zrobił świetną kawę, zapewne tak świetną, że spróbował jednej i chciał się pochwalić jakim to on nie jest wspaniałym baristą. Istniała mała możliwość, że podsłuchiwałem jego myśli.
Katherine uśmiechnęła się w odpowiedzi i chwyciła mnie za rękę. Z jednej strony byłem szczęśliwy, ale z drugiej wiedziałem, że niedługo stanie się coś (jak zawsze) co nas rozdzieli, a bardzo tego nie chciałem. Jednak zawsze do siebie wracaliśmy. Może to była jakaś klątwa?
Tak czy owak bardzo chciałem żyć nadzieją, że tak się nie stanie.
Wróciliśmy do lokalu i zajęliśmy swoje poprzednie miejsca.
Zauważyłem, że ten sam kelner przybiegł do nas z uśmiechem niosąc dwie gorące latte.
Nie czekając aż ostygną ja i Katherine upiliśmy łyk.
- Dobrze smakuje - pochwaliłem go, a on prawie podskoczył.
- Taak. - zasalutowała Katherine, ale czułem, że ma w nosie kelnera i patrzy na mnie. Gdy odszedł również skierowałem swój wzrok na nią ciesząc się, że jest przy mnie. Kocha mnie. I tylko to mi wystarczy by normalnie funkcjonować.
- Może pojedziemy do mnie? - zaproponowałem uśmiechając się zawadiacko. - Może zrobimy party?
- Z jakiej okazji?
- Naszego powrotu. - miałem na myśli i nasz powrót z Thazar i nasze zejście. Nachyliłem się nad nią i ucałowałem jej czoło. - To jak?

Katherine? Widoczny brak weny, ale nurtująca chęć na napisanie opowiadania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz