- Myślisz, że na to można się zaszczepić? - zapytała z przekąsem przeżuwając jajecznice
- Nie mam pojęcia - wzruszyłem ramionami - Ale... - zastanowiłem się chwilę by odpowiednio dobrać słowa - ...jeśli już zeszliśmy na takie tematy...
- Tematy chorób wenerycznych? - podsunęła mi uśmiechając się niewinnie niczym dwunastolatka, którą przyłapano na oglądaniu 50 twarzy Greya.
- Nie-e - skwitowałem przedłużając głoski - Nie zabezpieczyliśmy się, a z tego co mi kiedyś mówiłaś i z tego, że już masz syna - gdy to powiedziałem z jej ust zniknął uśmiech zastąpiony śmiertelną powagą - to mogłaś zajść w ciążę? - sam się zdziwiłem jak i ja poważnie wypowiedziałem te słowa. Nigdy nie myślałem o naszej przyszłości pod kątem założenia rodziny, ale ta perspektywa może nie byłaby aż tak zła, jak kiedyś mi się wydawało.
Katherine? Chyba moje najkrótsze opowiadanie. Ale za to jakie poważne sprawy omawia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz