- Jeszcze jak! - krzyknąłem równie głośno jak poprzednio, złapałem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie gwałtownie przyciskając swoje usta do jej, w pozbawionym delikatności pocałunku. Moje wargi natarły na jej z wielkim utęsknieniem. Wplotłem palce w jej włosy i przycisnąłem do siebie mocniej, tak by nie było pomiędzy nami żadnej wolnej przestrzeni.
Gdy oderwaliśmy się od siebie wyjąłem z kieszeni malutkie czerwone pudełeczko i nałożyłem na jej palec pierścionek.
- Tak zależy mi na tym byś została
moją żoną. - złączyłem jej poprzednie słowa w całość i pogłaskałem ją po policzku. - Jestem zazdrosny - przyznałem - Bo chce byś w końcu należała do mnie. - jakkolwiek sadomasochistycznie mogło to brzmieć, chciałem tego. Chciałem poczuć, że coś mam na tym cholernie popieprzonym świecie.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz