- Ładna, wysoka brunetka, - to nie było pytanie, Rixon gustował w dziewczynach tego typu. Swego czasu też taki byłem,
- Ładny, wysoki brunet. - odparł i wpatrywał się we mnie wyczekująco, a raczej czekając na moją reakcję. Nie dziwiło mnie to ponieważ wiedziałem, że jest biseksualistą , tylko, że on nie wiedział, że ja wiem.
- Super - uśmiechnąłem się jak gdyby nigdy nic i poklepałem go po ramieniu.
- Nie jesteś...
- ...zniesmaczony?
- Coś w ten deseń. - potwierdził
- Nie, wiedziałem przecież. - wzruszyłem ramionami - Jestem tolerancyjny.
- W przeciwieństwie do twojej narzeczonej. - mruknął
- J-j-ak to? Skąd wiesz?
- Urocza i nie zapominajmy seksowna pani, która pracuje w jubilerze dała mi cynk. - coś tak czułem, że ten poznany przez niego ktoś, nigdy nie zagłuszy prawdziwej natury Rix'a - Skąd ci ten kamień zciągnęli?
- Zauroczyłem twą uroczą seksowną panią. - uśmiechnąłem się szelmowsko. - Gdybyś widział jaka była zasmucona gdy powiedziałem, że to dla ukochanej, a nie dla siostry, ciotki lub babki. - drażniłem go - Zrobiła by dla mnie wszystko. Z resztą, sowicie zapłaciłem. Ale chyba niepotrzebnie.
- Odrzuciła? - nie był zdziwiony, ale w jej głosie nie wychwyciłem kpiny.
- Powiedziała, że mam jej dać 24 godziny, dla mnie to równoznaczne z odrzuceniem.
Mruknął coś pocieszającego w odpowiedzi, ale ja już go nie słuchałem, powróciłem do domu.
By zastać Katherine w sypialni i położyć się spać, jeszcze bardziej przepełniony niepewnością niż przed oświadczynami.
Następnego dnia od razu wyszedłem by się nakarmić podczas gdy Katherine musiała w końcu powrócić do pracy.
Cieszyłem się, że pozbyłem się Shevy, jednak cały czas czułem, że jest coś nie tak. Nie powinienem czuć tej pustki. Jako, że to ona mnie przemieniła - była moim stwórcą - czułem gdy coś się działo źle. Teraz ewidentnie było coś nie tak.
Katherine? Brak weny?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz