- Zatem gdzie? - zapytałem zainteresowany.
- Do mnie. - odparła uśmiechając się tajemniczo.
Westchnąłem.
- Co?
- Muszę chyba porozmawiać z panią Freydez. - oznajmiłem przybierając przygnębiony wyraz twarzy. - Ostatnio zachowałem się jak szczeniak - przyznałem
- Pamiętam - pokiwała głową i ścisnęła moją rękę.
- Kiedy kupiłeś to auto? - zapytała Katherine, której - przysięgam - oczy zrobiły się wielkie jak spodki na widok mojego nowego samochodu.
- Jakąś godzinę temu. - wzruszyłem ramionami o otworzyłem jej drzwi
- To sportowe auto - zauważyła wsiadając
- I? - wsiadłem z drugiej strony
- Brak tu miejsca na podstawowe rzeczy codziennego użytku. - mruknęła jak typowa kobieta
- Szminek, butów i tym podobnych?
- Właśnie tak. - zgodziła się i zaczęła zbędnie poprawiać swoje jak zawsze nienagannie ułożone włosy.
Weszliśmy do domu, który od mojej ostatniej wizyty za bardzo się nie zmienił. Pani Freydez powiesiła tylko nowe muślinowe zasłony.
- Dzień dobry - wszedłem do kuchni, gdzie krzątała się gosposia. Odwróciła się z impetem upuszczając tacę z imbrykiem i filiżankami.
- Dobry, dobry - fuknęła zabierając z kata miotłę by to uprzątnąć.
Pochyliłem się i jednym zgrabnych ruchem posprzątałem porcelanę, której kawałki wbiły mi się w dłonie. Wrzuciłem je do kosza.
- Przepraszam za tamto - powiedziałem i wyrzuciłem resztki czajnika i filiżanek do kosza. - To już nigdy więcej się nie powtórzy - zapewniłem
- Hm - mruknęła bez przekonania
- A w ramach przeprosin namówiłem Katherine na wyższą wypłatę. - dodałem naprędce i rozłożyłem ręce szeroko wskazując Kathie, której mina mówiła: "Serio? Tylko na tyle cie stać?"
Jednak pani Freydez chyba przyjęła przeprosiny i zaczęła podskakiwać z szufelką i miotełką.
I jeden problem z głowy/
- Naprawdę, Jev? - domagała się odpowiedzi roześmiana Katherine gdy wchodziliśmy do salonu.
- No co, jak miałem przekonać taką babcię do zmiany zdania?
- Babcię? Ona jest kilka razy młodsza od ciebie. - wytknęła mi
- Od ciebie też. - skwitowałem i objąłem ją. - Ty moja piękna staruszko.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz