poniedziałek, 4 maja 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Wiedziałem, że tak będzie. Że za szybko podjąłem decyzję. Nie powinienem wysuwać się nie w porę. Dopiero co odkryliśmy, że jest w ciąży (cóż, przynajmniej ja się o tym dowiedziałem długo po czasie.), a małżeństwo. Drugie z kolei. Właśnie. Lemarie. Co jeśli dowie się o nas i o naszej córce i postanowi ją skrzywdzić?
Na chwilę przestałem się tym zamartwiać gdy odpłynęliśmy z Katherine w krótki, ale pełen rozkoszy niebyt. Chciałem by tak wyglądało nasze życie. Na wieczność.
Ona jest łatwa, ale życie nią już trudniejsze.

Podczas gdy Katherine udała się na rozmowę z Christopherem poszedłem na bankiet by napić się whiskey. Oczywiście zostałem zasypany masą gratulacji i tym podobnym. Nagle ludzie, którzy przed paroma godzinami mnie nie znali, zaczęli się ze mną rozmawiać jakbyśmy byli starymi znajomymi.
Skoro mowa o dobrych starych znajomych.
- Bracie! - ciężka ręka Rixona spoczywała na moim ramieniu, poklepując go. - No... wiedziałem, że tak będzie. - zaśmiał się serdecznie - Ale... jesteście nieostrożni - pokręcił głową - Wpadka.
- Nie ciąży mi to tak jak twoja łapa, więc bądź łaskaw się na mnie nie opierać. - powitałem go radosnym śmiechem i oczywiście ripostą, której nie umiałem zbyć. - Witaj, uznasz to za dziwne i babskie, ale tęskniłem za tobą!
- Będziesz niedługo miał kolejną i już całkiem mi zbabiejesz.
- Nie zastanawiałeś się nad szkołą? Nauczyłbyś się...poprawnie wymawiać słowa. Stopniować...
- To ty nie wiesz jak się zakłada... - nie dokończył bo elita posłała nam dziwne i zniesmaczone spojrzenia - to na to. - wskazał 'dyskretnie' ręką na rozporek.
- Zamknij się już i opowiedz jak ci się wiodło przez ten cały czas. - wywróciłem oczami do góry, jednocześnie ciesząc się z obecności przyjaciela, który oprócz wcześniej wspomnianych wampirów należał do mojej rodziny, której za nic nigdy nie chciałem stracić.

Katherine? Brak weny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz