czwartek, 30 kwietnia 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Gdy Zemsta zatrzymała się w porcie w Jacksen zorientowałem się, że to tutaj ma na nas czekać Christopher. Piekielna Motylica i Bliźniacy wysiedli razem ze mną. Żadne z nas nie zamierzało żegnać się ze Szczurzym Kapitanem imieniem James. Nie żebym coś do niego miał, chociaż po dłuższym zastanowieniu mógłbym stwierdzić, że jednak coś do niego mam. Nie miał do nikogo szacunku. Chociaż czy w tym czy w innym świecie nie powinno się ufać byle komu. A ja powierzałem zaufanie różnym ludziom. Może niekoniecznie James był taki zły, ale koniec rozkminy o nim. Teraz liczyłem się ja, moi starzy i nowi przyjaciele oraz Katherine.

- Cześć - przywitałem spojrzeniem Katherine, a następnie spojrzałem na jej brata - Witaj, Chris - skinąłem mu głową
- Witaj, Jev. - odpowiedział równie formalnie. - A to kto? - jego wzrok skierował się na ludzi stojących za mną.
- Moi przyjaciele - odparłem
Twoi przyjaciele kiedyś cię zgubią, Jev. - Christopher skwitował w moich myślach, ale w rzeczywistości nic nie powiedział, tylko pokiwał głową na znak, że mogą iść.
- Daoine sidhe, tak? - Christopher zwrócił się do Mirandy - Pamiętam. - kąciki jego ust lekko drgnęły - Melania Marvel, twoją rodzinę wytępiły londyńskie władze w 1505 roku, nieprawdaż.
- Tak - przyznała z melancholią, ale po chwili również się uśmiechnęła - Byłeś... - parsknęła chichoczącym śmiechem - wtedy... nastolatkiem. Wampirzym.
- Taak. - roześmiał się przeciągając sylaby. W sumie to pierwszy raz widziałem Christophera w stanie euforii w obecności innej osoby niż Katherine, bądź Thomas i Pavlo.
Podczas gdy Melania...cholera, jak mogła mnie tak okłamać? Chociaż... gdy powiedziała mi, że mam zezwolenie na nazywanie ją Mir, to ja stwierdziłem, że się tak nazywa, a ona tego nie potwierdziła. Jaki ja byłem głupi. I jestem.
Kontynuując podczas gdy Piekielna Motylica była pogrążona w rozmowie z Chrisem, a Ben i Zen w telepatycznej pogawędce polegającej na wymienianiu się spojrzeniami podszedłem do Katherine i oznajmiłem:
- Ciesze się, że wracamy do domu. Jesteś strasznie kłopotliwa, wiesz?
- Może ona nie, ale my tak - zgodził się Christopher.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz