Nagle wszystko przesłoniła ciemna mgła i znalazłem się w domu Katherine. Obudziła mnie sama budząc się w z koszmaru. Tak właściwie byłem obserwatorem tego zdarzenia. Nie miałem władzy nad tym co mówiłem, to tak jakby ktoś podstawił mi pod nos kino domowe i włączył film. Zatem patrzyłem na rozmowę Katherine i mnie, który zamartwiał się o jej złe sny. Następnie rozległo się głośne pukanie i do pokoju wparował zbulwersowany Thomas, który oznajmił, że Shevy zabiła Christophera. Wydało mi się to trochę dziwne - po co miałaby go zabijać. Niedługo po tym padło kluczowe słowo: Zemsta.
Wnioskując była zazdrosna o Ekranowego Mnie i Katherine zatem postanowiła pozbyć się tego co było drogie Katherine. Brata. Przyjaciela.
Wampirzyca wpadła w szał i natychmiast do głowy wpadł jej pomysł jak tylko zemścić się na Shevy. Wyrwać serce, przebić je kołkiem, palić powoli czy może torturować póki nie opadnie z sił, ale nie do końca wejdzie w odrętwienie.
Ekranowy Ja usiłował ją powstrzymać, mówiąc, że nigdy jej tego nie wybaczy. Katherine poczuła nutkę zazdrości - dlaczego bronił tak tej wampirzej psychopatki. W sumie tez się zdziwiłem czemu jej broniłem - ale choć ją nienawidziłem byłem jej wdzięczny za jedno - za to, że zostałem nieśmiertelny i spotkałem Katherine. Gdybym umarł jako człowiek nigdy byśmy się nie spotkali. Nigdy nie zaznałbym tego uczucia, które żywiłem do niej.
I nagle wszystko się urwało, a ja usłyszałem głos mojej ukochanej już nie zbryzgany nienawiścią, ale czysty i nieco drwiący z niejakiego Fredericka.
Ten pieprzony gość - bo nie dokładnie umiałem określić stan jego ciała, duszy i umysłu - torturował ją, a to wszystko przez tę staruchę.
- Jev! - ocknąłem się kompletnie gdy upierdliwy osioł Casper, w tym momencie dość pomocny potrząsnął mną tymi swoimi patykowatymi rękami, ale jakże silnymi - Gdzie byłeś? - zapytał głupio
- W koszmarach.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz