piątek, 3 kwietnia 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

Spodziewałam się mniej, więcej takiego klimatu, jaki panował na zewnątrz: smrodu i brudu. Lecz to, co ujrzałam przerosło moje oczekiwania.
Zimne, czarne kafelki, leżące na podłodze, były tak czyste, że widziałam w nich dokładnie swoje odbicie. Ściany były krwisto-czerwone, a u sufitu zwisały małe, złote żyrandole. Żadnych okien, żadnych innych drzwi. Tylko długi, wąski korytarz, który wyglądał, jakby nigdy się nie kończył. Ale gdy wytężyłam wzrok, byłam wstanie zobaczyć na jego końcu czarne drzwi. Na oko były ode mnie oddalone sto metrów.
Odwróciłam się i spojrzałam wyczekująco na Yonę.
- Sama musisz to załatwić - powiedziała i wycofała się krok do tyłu. - Poczekam tutaj. Te drzwi są zabezpieczone. Czarownice nie mogą przez nie wchodzić.
- Ale ja mogę? - upewniłam się, unosząc brwi. - Czasem przecież stosuję nielegalną magię czarownic.
- Nie jesteś naturalną czarownicą - wyjaśniła, lecz zmarszczyła czoło, jakby niepewna. - W przeciwnym razie, jeśli przekroczysz próg, umrzesz.
Przewróciłam oczami. Nie miałam czasu na jakieś modlitwy, czy co tam robili ludzie, gdy byli na skraju śmierci. Pewnie przeszłam próg i przeczekałam dwie sekundy, lecz nic się nie wydarzyło. Przewróciłam oczami i zerknęłam za ramię, ale w pewnym momencie drzwi zostały za mną zatrzaśnięte.
Zostałam sama.

Jev?
Brak weny. Rozumiesz: jest prawie północ ;__; 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz