- Trzeba będzie coś z tym zrobić - oznajmiłam patrząc na zakrwawiony pokład. Gdzieniegdzie można było dostrzec różowe wnętrzności syren. - Zauważyłeś, że ich krew jest inna, niż ludzka?
James zmarszczył brwi i spojrzał na mnie, zdziwiony.
- Co masz na myśli?
- Głównie gęstość i kolor - odchrząknęłam, przygotowując się do wykładu, a on czując, że poprowadzę monolog, przewrócił oczami. Spojrzałam na załogę z dołu. - Ej! Niech któryś z was przyniesie mi nóż! Ma być zakrwawiony!
Marynarze wymienili spojrzenia, ale wyznaczyli jednego z nich, aby podał mi nóż. Zauważyłam, że trochę trzęsą mu się nogi, jakby myślał, że mam zamiar zrobić mu krzywdę. Zignorowałam to i pewnie chwyciłam nóż. Wycofał się kilka kroków w tył. Czułam na sobie spojrzenia wszystkich obecnych na statku, gdy przyłożyłam palec do ostrza i przejechałam po nim ostrożnie, sprawiając, że jeszcze świeża syrenia krew została na moim palcu. Następnie, pocierając dwa palce o siebie, sprawdziłam jej gęstość.
- Jest o wiele gęściejsza, niż krew ludzka. Nic dziwnego, ponieważ syreny maja o wiele więcej tłuszczu w swojej krwi, niż ludzie. Widać to na pierwszy rzut oka. Jak i również, że w ich krwi kompletnie brakuje cukru i podstawowym witamin - zerknęłam na Jamesa, który miał minę, jakby on wcale nie widział składu i go nie rozumiał. Cóż, mogło być trudne dostrzeżenie takich szczegółów dla osoby, która nigdy nie żywiła się krwią. Samo w sobie to, że mnie nie kusiła, było dla mnie dziwne. Powąchałam ją ostrożnie, by nie pobrudzić sobie nosa. - Ma nawet inny zapach. Ludzka krew pachnie i smakuje metalicznie. Ta zaś... - wzięłam palec do ust i natychmiast się skrzywiłam. Wyplułam krew. - Ta zaś ma smak czegoś zgniłego.
- Dlaczego? - zainteresował się Ian, podchodząc bliżej mostka. Choć był drugim oficerem i miał pozwolenie na wchodzenie tu, nie robił tego w obecności Jamesa. Nie rozumiałam tego. Myślałam, że się przyjaźnią.
- To proste - uśmiechnęłam się lekko. - Syrenia krew będzie miała taki smak, jaki uważasz, że powinna mieć.
- To znaczy? - widać było, że nie do końca zrozumiał.
- To znaczy, że jeśli jesteś po uszy zakochany w syrenach to ich krew będzie smakować ci, jak dar bogów - odparłam, myśląc o tym, że tak właśnie smakowała dla wampirów ludzka krew, która teraz wydawała mi się co najmniej niesmaczna. - A jeśli, tak, jak ja, będziesz uważał je za brudne gady, będziesz czuł smak nieprzyjemny.
Zaśmiał się cicho.
- Cudowna lekcja, profesor Aristow - powiedział James, również się śmiejąc. Następnie zwrócił uwagę na marynarzy, którzy stali tylko, wgapieni w mostek, a raczej we mnie. - Co to ma być!? Do roboty, nędzne szczury! Zemsta ma lśnić!
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz