niedziela, 5 kwietnia 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Wsiedliśmy do białego Lexusa aktualnie wypożyczonego przez Caspera.
- Ja prowadzę. - oznajmiłem i wdusiłem kluczyk do stacyjki. - Takie cacko, to aż wstyd żeby nie wypróbować. - dodałem i odpaliłem autko. Obudziło się ze zwierzęcym złowieszczym rykiem.
- A gdzie znajdziemy Yonę? - zagaił Caspera usadawiając się na tylnym siedzeniu.
- Pewnie kadzi się ziółkami nieopodal jej domku. - odparłem i skręciłem w jedną z rozgałęziających się przed nami uliczek.

W sumie miałem rację. Yona siedziała w otoczeniu kwiatków, kamyczków i innych cudów natury medytując albo umyślnie sterując kosmiczną satelitą. Kto wie co ta starucha potrafi.
- Panna Crovl - wyszeptała czarownica, choć wcale nie widziała, że idziemy. Widocznie wyczuła naszą aurę. - Jev. - mogę przysiąc, że usłyszałem jej złośliwy chichot - i... mały Aristow? - nie była zdziwiona, raczej dziwnie uradowana tą jakże niespodziewaną wizytą na jakimś zadupiu.
- Tak, to ja! - potaknął wypinając dumnie pierś. Co za osioł.
- Takie pytanko - zacząłem, ale Yona nie skupiała na mnie uwagi - była zajęta Cassandrą - nie minęło dobre 5 sekund ta już się do niej przyłączyła i omawiały jakieś wydarzenia z Salem. O jeny. - Cass, może przejdziemy do sedna. - zaproponowałem
- Że co? - poderwała się i nagle magicznie sobie przypomniała - A tak, jesteśmy tu w sprawie,
- Jego matki. - staruszka rozciągnęła koślawe zęby w czymś co przypominało uśmiech.
Trochę mnie to denerwowało, że Katherine była postrzegana jako matka. Może miała dwa wieki, ale wyglądała na 20 lat, a Casper wyglądał na 17. Może to niezbyt dobre podejście, biorąc pod uwagę, że to ja tu jestem stary. Może niech każą jej włożyć długą brzydką spódnicę w kratkę i przydługą bluzkę, i niech wygląda jak czterdziestolatka - wtedy, okay, nazywajcie ją sobie Matką. To moja piękna atrakcyjna młoda Katherine.
- Tak. Może powiesz nam po co siedzi w elektrowni starego Jonathana.
- Próbuje coś dla mnie zdobyć.
- Nie zapytam co, bo i tak mi... - poprawiłem się, bo usłyszałem znaczące chrząknięcie osła - nam - ale czy to jest niebezpieczna misja?
- Jeśli wyjdzie z tego cała, to się wtedy okaże.
Myślałem, że ją rozszarpię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz