środa, 8 kwietnia 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

- ...właśnie wtedy wylałam truskawkowy poncz na sukienkę pani Linne, którą poniosły nerwy, które nawiasem mówiąc były już w strzępach, bo kto by zachował trzeźwy umysł przy zapijaczonym chorym mężu i trójką niedorozwiniętych dzieci. - Martha opowiadała swoją historię z ożywieniem podczas tańca i jego zakończenia - No i zrobiła taką awanturę, że teraz wszyscy przyzwoici dżentelmeni omijają mnie szerokim łukiem - zaśmiała się cicho, ale w jej głosie pobrzmiewał smutek
- Zupełnie nie mam pojęcia dlaczego - przyznałem szczerze - Jesteś...naprawdę zabawna.
- Cóż, taak. - zgodziła się kiwając głową, tak, że jej przeurocze loczki latały razem z nią. Taniec już dobiegł końca, więc ludzie zaczęli się rozchodzić do miejsc siedzących, a nawet już wychodzić.
- Powiedz... z jakiej okazji zostało urządzone przyjęcie? - zagaiłem
- Pan La Costa z okazji podbicia kilku - zrobiła znaczącą pauzę - terenów i podzielenia się swą kwotą dla Urharu, naszego pięknego miasta - znów przewróciła oczkami - dostał triumf.
- Triumf? - uniosłem brew
- Uroczysty pochód na ulicy oraz ten bankiet. Nie wiedziałeś po co tu przyszedłeś? - wytłumaczyła się, ale nagle jej oczy zaszły zdziwieniem
- Tak właściwie... przyjechałem tu dzisiaj by... - co ja jej miałem powiedzieć? Do diaska czemu znalazłem się własnie tutaj. Czy tu była Katherine.
- na misję? - zaśmiała się wesoło - Każdy przybywa do tego świata na misję i nigdy z niej nie wraca. To zbyt piękny świat by powrócić do... - przeszedł ją dziwny dreszcz - rzeczywistości.
Mogła mieć w tym trochę racji, bo zaraz jak się tu znalazłem zapomniałem o wszystkim innym.
- Też stara Jonathan wkopała cię do starego Jonathana po szkatułkę?
- O czym mówisz? - teraz to ja byłem zdziwiony. Martha nagle przestała wyglądać dla mnie jak nieśmiała nastolatka, bo jej obecna postawa, ton głosu i wyraz twarz uległy zmianie - wyglądała poważnie i oczytanie.
- O Yonie Jonathan, to ona wysyła naiwnych do elektrowni swego brata, wierząc, że ktoś w końcu odnajdzie tą przeklętą szkatułkę. - na jej ustach pojawił się perfidny uśmieszek
- Opowiedz mi więcej. - poprosiłem i podałem jej ramię.
Wyszliśmy na chłodną, ale i rześką noc.


Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz