Staliśmy przed drzwiami Victora, czyli tego pirata, co ukradł Jamesowi złoto. Nie rozumiałam, dlaczego staliśmy przed drzwiami. Czyżby James miał zamiar po prostu zapukać, zabić typa i zwiać z drogocennościami?
Cóż, na to wyglądało, ponieważ James, zamiast odpowiedzieć mi na pytanie, rzucił mi tylko szybkie spojrzenie i faktycznie zapukał. No, to bez wątpienia będzie brawurowa akcja.
Otworzyła nam stara gospodyni domowa, która wyglądała, jakby miała dość nie tylko pracy i szefa, lecz również całego cholernego życia. Nie dziwiłam jej się, skoro miała żyć wiecznie. A to samo w sobie było dziwne, że wyglądała staro, ponieważ do tej pory widziałam same młode osoby. Najwyraźniej w jakiś sposób porzuciła młodzieńczy wygląd. Ciekawe.
Jeszcze żeby tego było mało, przypominała mi panią Freydaz. Gdy na nas spojrzała, miała ten sam wyzywający wzrok. Chyba jako jedyna, nie bała się nas.
- James Sanders - powiedziała imię kapitana, jakby to była obelga. - Przybyłeś wreszcie pozbyć się Victora? I dobrze. Zrób to szybko i pamiętaj, że mamy umowę.
James zaśmiał się tylko cicho i skłonił się teatralnie.
- Droga pani Cecily, gdy tylko pozbawię się pani chlebodawcy od razu dostanie pani odpowiednią nagrodę. A teraz, proszę zmykać. Nie chcę, by Victor nabrał podejrzeń.
Skinęła głową i uciekła.
No, teraz miała zacząć się zabawa.
Po skończonej sprawie, wychodziliśmy z domu Victora z kilkoma woreczkami z naprawdę drogocennym złotem. Jednym, jak było w umowie, podzieliliśmy się z panią Cecily. A cała sprawa nie zajęła nawet dziesięciu minut.
- No - uśmiechnął się James. - Skoro wszystko poszło zgodnie z planem... Może udalibyśmy się do tawerny? Będzie tam pewnie wiele młodych panien, które będzie można namówić na wszystko.
Męska część naszej grupy zgodnie pokiwała głowami, a ja tylko przewróciłam oczami. Widząc to, James zaśmiał się.
- Nie martw się. Może będzie też jakiś przystojny kawaler.
- Nie przystojnego kawalera mi trzeba - odpowiedziałam z uśmiechem. - Tylko sporej dawki whisky.
- Pani życzenie jest dla mnie rozkazem.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz