- Nie rozumiem - oznajmił, wzdychając.
- Thazar to świat oszustów, morderców i czarnych charakterów. Nie odnajdziesz się tu. Znam cię i wiem, że w przeciwieństwie do mnie, jesteś zbyt dobry - sama nie wiedziałam, czy powiedziałam to z dezaprobatą czy może z aprobatą. Niby aktualnie nie mogłam być zła, lecz ciągle mogłam robić złe rzeczy i cierpieć za nie.
- Dlatego właśnie chcę wrócić do naszego świata.
Uśmiechnęłam się smutno.
- Tamten świat już nie istnieje, Jev. Nie dla nas - wstałam i podeszłam do niego. - Masz duże powody, by mnie nienawidzić, lecz one nie są, aż tak wielkie, jak te, za które nienawidzę sama siebie. Nie kochałbyś mnie, gdybyś wiedział nieco więcej o mojej przeszłości. Ale ty mnie kochasz, Jev, i ja naprawdę tego nie rozumiem - poczułam jak po policzkach spływają mi łzy. - Nie zasłużyłam na nic, co można nazwać szczęściem. Szczególnie na ciebie - odsunęłam się o krok. - Chcę tylko, żebyś wiedział, że ja też cię kocham. I przepraszam cię za wszystko. A najbardziej za to, że w ogóle mnie poznałeś.
- To brzmi, jak pożegnanie.
- To jest pożegnanie - przybliżyłam się do niego i krótko go pocałowałam. Na tyle szybko, by nie zdążył zareagować. - Mój brat tu jest i pewnie niedługo namierzy Zemstę. Zagłębiłam się w jego umysł i wiem, że wziął ze sobą pewien artefakt pozwalający przemieszczać się między światami. Poczekaj te kilka dni, a kiedy wreszcie mnie odnajdzie, będziesz mógł z nim wrócić. To tyle z mojej strony - odsunęłam się i odeszłam w kierunku mostka.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz