Nareszcie - przemknęło mi przez myśl gdy znaleźliśmy się przed wejściem do Głównej Kwatery.
- Londyn sporo się zmienił - orzekła Melania. O wiele bardziej pasowało do niej imię Miranda, ale postanowiłem jej tego nie mówić. Elfka omiotła wzrokiem otaczające nas budowle i westchnęła głęboko. - Pięknie. Ciekawe jak wygląda Irlandia w... - zacięła się chwilę - który to już wiek? - zapytała. To było jedno z pytań, których nikt nie powinien zadawać.
- XXI - odparłem i czekałem na jej reakcję, ale jej mina ani trochę się nie zmieniła. Najwyraźniej nie przeszkadzało jej to, że jest o jakieś sześć stuleci (bądź więcej) do tyłu.
- Powinienem chyba cię wszystkiego nauczyć. - postanowiłem i odwróciłem się by popatrzeć na Ben'a i Zen'a, którzy w porównaniu do elfki byli raczej na skraju załamania nerwowego. - ... i was też.
- Poradzimy sobie. - pokiwali zgodnie głowami by trochę uśpić moją czujność, ale nadal byli skonsternowani.
- Jasne, jasne. - zaśmiałem się krótko, ale nagle spoważniałem - Ben, Zen, czujecie coś?
- Ale co? - zapytali
- Byliście kiedyś wampirami, prawda?
- Tak. - przyznali smutno. - Już nimi nie jesteśmy. Thazar zdjął z nas tą klątwę.
- Czyli Katherine też przestała być wampirem? - wypowiedziałem to pytanie bardziej do siebie.
- Nie wiemy - wzruszyli ramionami jednocześnie. - My nic nie czujemy. Na razie.
- M, zajmij się nimi na chwilę - nakazałem Melanii skracając jej imię maksymalnie.
Katherine i Christopher zdążyli już wejść do kwatery i rozgościć się w saloniku.
- Kath, czujesz zmianę?
- Że co? - zmrużyła oczy
- Jesteś wampirem czy człowiekiem?
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz