wtorek, 7 kwietnia 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

- Co ty na to, by rozpocząć kolejną zagadkę? - zagaił Jonathan po dłuższej chwili milczenia i ciszy.
- A mam jakieś wyjście? - burknąłem i zaraz się opamiętałem - Oprócz śmierci.
- Niespecjalnie. - odparł, chyba wzruszając ramionami - przynajmniej tak to sobie wyobrażałem. - No to otwieraj - powiedział, a na jego znak pojawiły się nowe drzwi. Były owalne i miały nawet dwie luksfery. Co miałem zrobić? Otwarłem je.

Mały, niewielki beżowy pokoik. Kilka obrazków, szafka i łóżko.
- Niech zgadnę - mruknąłem - Zapomniałeś zmienić wnętrze,
- Nie-e. - warknął - Oto twoje pytanie. Pamiętaj masz...
- ...tylko kilka minut, a w przeciwnym razie mogę pożegnać się z życiem. - dokończyłem za niego sfrustrowanym i zniecierpliwionym głosem.
- Dokładnie kilka sekund. - zaśmiał się i magicznie zniknął, choć w ogóle go przy mnie nie było.

„Jak możliwe jest mnie znać, skoro nie wiesz o co pytać?" - rozległo się pytanie.
Miałem to odgadnąć w zaledwie parę sekund? Co ten sukinkot sobie wyobrażał?!
Znać, wiedzieć coś...
skoro
posiadam niewiedzę...
Pytać...
O co się pyta?
- Jesteś odpowiedzią? - zawahałem się, ale po chwili byłem już stuprocentowo pewny. - Odpowiedzią! - wykrzyknąłem już pewniejszym tonem.

- Tak. Ktoś jest odpowiedzią. Co ty masz z tymi osobami, Jev?
- Zamknij się.
- Śmiesz pana twego losu pouczać? - zapytał obrażalsko
- Wydaje mi się, że już to zrobiłem. No to teraz ostatnia próba. - przyznałem z uśmiechem.
- Niech twa radość nie trwa długo. To nie będzie próba. To będzie twój najgorszy koszmar.

Katherine? Jak mi idzie,  z tymi zagadkami?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz