sobota, 4 kwietnia 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

Mrok nigdy mi nie przeszkadzał. Był raczej mgłą, w której ja - morderca - mogłam się ukryć, by następnie wypatroszyć swoją ofiarę. Mrok zawsze był dla mnie osłoną. Bezpieczną przystanią, w której nikt nie mógł mnie dostrzec, a ja widziałam wszystko.
Aż do teraz.
Wiedziałam, że było to spowodowane za pomocą magii, lecz przez pierwsze kilka sekund zastygłam w bezruchu, przerażona, patrząc w obezwładniającą mnie ciemność. Tak, jakby wsysała mnie. Zabierała moją duszę i moc. Musiałam się przeć tej sile, lecz nie potrafiłam i ciągle tylko stałam w drzwiach, czując za sobą światło pochodzące ze złotych żyrandoli.
- Możesz zostać w pierwszym korytarzu - gdzieś w oddali zabrzmiał szept Fredricka. - Pamiętaj, że gdy już zamkniesz drzwi, nie będziesz mogła przez nie wrócić - jego głos zmienił się na taki, by stwarzać iluzję współczującego. - Umrzesz, jeśli zapuścisz się w ten mrok. Nikt nie jest na tyle silny, by przejść ten labirynt. Nawet ty.
Uśmiechnęłam się i zatrzasnęłam za sobą drzwi, stając w mroku. Mogłam tylko wyobrażać sobie jego zszokowaną minę.
- Tak, jak myślałam - powiedziałam i o dziwo, słyszałam już swój głos. - To labirynt. Wystarczy tylko odpowiednie oświetlenie.
Skupiałam się i nagle w mojej dłoni pojawiła się pochodnia.
- Dzięki, Fred.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz