Sięgnęłam do brudnej klamki, która przylegała do jeszcze brudniejszych drzwi. Bezdomni rzucali mi i Yonie zaciekawione spojrzenia. To musiało dziwnie wyglądać. Najpierw dwie kobiety wjeżdżają sobie McLarenem w ich śmieciową uliczkę, a potem dobijają się do dawno pustej elektrowni. Kilku po prostu zignorowało to, co robiłyśmy i całe swoje zainteresowanie skupiło na samochodzie. Następnie podeszli do mojego maleństwa i zaczęli pukać w szyby, jakby nigdy nie widzieli samochodu.
Tego już było za wiele. Puściłam klamkę, której jeszcze nawet nie zdążyłam nacisnąć i skupiłam swoją moc na resztce energii, która pozostała w elektrowni. Chwilę później bezdomni z krzykiem odskoczyli od mojego samochodu. Uśmiechnęłam się pod nosem. Och, tak. Niech razi prądem niechcianych gości.
Nawet nie wiedziałam, że tak umiem. Najwyraźniej nie sięgało to już mojej wampirzej mocy - telekinezy, tylko mocy czarownic, ponieważ Yona spojrzała na mnie z aprobatą. Co dziwne, spodobało mi się to. Może jednak większa moc nie była wcale taka zła.
- Co znajdziemy po drugiej stronie? - zapytałam się szeptem Yony, by bezdomni nie usłyszeli naszej rozmowy.
- Fredrick Jonathan urządził się tam po swojemu - odpowiedziała równie szeptem. - Nie rozstawiał pułapek, bo wierzy, że nikt nie pomyśli nawet, by wejść do starej elektrowni - zaśmiała się pod nosem. - Głupek. Każda czarownica w Wielkiej Brytanii wie, że były szef "Wicked Witch" tu mieszka. Ta gazeta dla czarownic była tak popularna w latach osiemdziesiątych... A potem nagle Fredrick zbankrutował. Uwierzysz? Najbogatszy czarownik w Europie. Nikt nie wie, co się stało... - spojrzała na mnie znacząco. - Ale pamiętaj, że nadal jest wyjątkowo potężny. Musisz go zabić i odzyskać to, co należy do mnie. Zrozumiano?
- Co to dokładnie jest? - dopytywałam się, mrużąc podejrzliwie oczy.
- Nie twój interes, słodziutka. Idź i przynieś mi szkatułkę. Ma być cała ze złota z wygrawerowanym imieniem Jaquliene.
- To była twoja córka, prawda? - zapytałam, a jej spojrzenie potwierdziło moje przypuszczenia. - To była jej szkatułka. Słyszałam, że pięć lat temu pewne czarownica imieniem Jaquliene zaginęła. Co się z nią dokładnie stało?
Wciągnęła powietrze i powoli je wypuściła.
- Moja córka wybrała się na wieczorny spacer. Była zła, ponieważ zabroniłam jej się spotykać z tym Jansenem. Był nikim, zwykłym śmiertelnikiem - przymknęła powieki, a gdy już je uchyliła, widać było, że walczy ze łzami. - Nie wróciła tamtej nocy. Jaquliene zniknęła, najprawdopodobniej z nim uciekła. Nie wiem, co z nią się stało.
Pierwsza słowa były prawdą, czułam to. Jednak w trzech ostatnich wyczułam kłamstwo. Yona doskonale wiedziała, co stało się z jej córką.
- Idę - powiedziałam tylko i nacisnęłam klamkę.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz