- A praktycznie? - James stał do mnie tyłem, lecz wiedziałam, że uniósł brwi, a na jego ustach pojawił się złośliwy uśmieszek.
- A praktycznie... - zastanowiłam się przez chwilę. - Praktycznie szansa, że zaatakują nas syreny ma około osiemdziesiąt procent... - urwałam, gdy zobaczyłam, że James nagle zesztywniał.
- Co jest?
- Praktyka nie zwiodła - powiedział cicho. - Syreny.
Przewróciłam oczami. Musiałam o tym mówić? Nie wierzyłam w los, ani przeznaczenie, ale to, że o tym mówiłam, a następnie do nas podpłynęły - nie mogło być przypadkiem. Może automatycznie włącza im się GPS na nas, gdy o nich mówimy?
- Tym razem na ciebie nie działają? - zapytałam.
- Nie. Przygotowałem się na to. Wtedy było zbyt dużo emocji, no, wiesz, ten cały spontaniczny i właściwie nieprzemyślany wybór wybrania pierwszego oficera - uniosłam brew, ale nie odezwałam się - ale teraz już jestem wyrównany i... - jakaś syrena mocno uderzyła w Zemstę. - Jestem spokojny.
- Macie zamiar coś z tym zrobić!? - usłyszałam krzyk Iana, który najwyraźniej również się na to przygotował. Głównie ci nowi gapili się w horyzont z nieobecnym wzrokiem i uśmiechem na ustach. - Bo ja nie mam zamiaru umierać, ponieważ wy wolicie nic nie robić!
- A co mamy zrobić!? - odkrzyknęłam, wzruszając ramionami. - W końcu im się znudzi.
- Och, nie, moja droga! - oznajmił, wchodząc na mostek. - Wyjrzyj przez burtę. Jest ich tam tysiąc!
Wymieniłam spojrzenia z Jamsem i z westchnięciem wstałam. Podeszłam do końca mostka i oparłam się o balustradę.
- Przygotować działa i sieci! - wrzasnęłam, budząc wszystkich z transu. Niektórzy nawet się wzdrygnęli, bo mój głos był dosyć donośny. Po prostu chciałam to już szybko skończyć. - Jeśli któraś złapie się w sieć, to poderżnijcie jej gardło! - wycofałam się i ponownie usiadłam, a raczej w pół położyłam się, krzyżując dłonie za plecami.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz