- Czegoś tu szukasz, słoneczko? - usłyszałam za sobą zachrypnięty głos, a gdy się odwróciłam poczułam głęboki zapach rumu. Zobaczyłam siwiejącego mężczyznę, ubranego w luźne spodnie, bawełnianą koszulę i kozaki, który uśmiechał się do mnie lubieżnie, choć brakowało mu parę zębów. - Uwierz mi, maleńka, nie chcesz mieć do czynienia z piratami.
Uniosłam brwi.
- Jesteś piratem, tak? - uśmiechnęłam się lekko. - Spotkałam już niejednego pirata na mojej drodze.
- My jesteśmy najgorsi - zapewnił, schylając się w moją stronę.
Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.
- To świetnie się składa - odsunęłam się o krok. - Chcę poznać twojego kapitana.
- To świetnie się składa - usłyszałam męski głos, dochodzący gdzieś zza moich pleców. - Ponieważ ja chcę poznać ciebie.
Jev?
Dopiero wróciłam, wiem, że krótkie.
I daję ci tylko podpowiedź, że te próby, powinny wyglądać tak samo, jak u Katherine.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz