czwartek, 2 kwietnia 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Siedziałem skryty w cieniu skarłowaciałego krzaku, który dawał mi osłonę przed słońcem. Promienie UV choć przestały mnie piec i palić teraz boleśnie szczypały w oczy, które od nadmiaru ludzkiej krwi zrobiły się czerwonawe.
Przesłoniłem twarz grzbietem dłoni jakby to coś dało. Czekałem. Nie wiem na co, ale czekałem. Czułem, że coś miało się wydarzyć. Ruszanie się do miasta nie miało sensu, bo przelałbym mnóstwo niewinnej krwi, spotkał gliny, a gliny ucięłyby mi łeb, albo wyrwały serce. Już i tak przebywałem tu na anielskich warunkach, tylko dlatego, że moją dziewczyną była przywódczyni jednego z klanów. Zastanawiałem się czy nie czasami już byłą dziewczyną, bo Katherine nie wybacza tak łatwo.
- Jev! - usłyszałem piskliwy głosik, tak dobrze mi znany, który wyrwał mnie z zamyślenia. Co ona tu do diabła robiła. Nie mogła mnie zobaczyć w takim stanie. Ale już było za późno. Zanim zdążyłem poderwać się z ziemi, blondynka już zamknęła mnie w uścisku. - Tak się o ciebie martwiłam! - przytuliła mnie mocniej, miażdżąc moje kości.
- Zostaw mnie. - warknąłem i wbiłem wzrok w ziemię - Nie dotykaj mnie. - ostrzegłem
- Ale Jev...
- Powiedziałem coś! - i w tym momencie zobaczyła moją twarz i ślady krwi na koszuli.
- Upolowałeś niedźwiedzia? - wybuchnęła nerwowym chichotem, ale zauważyłem, że wyczuła słodki metaliczny zapach ludzkiej krwi.
- A jak myślisz?
- Jev! - powtórzyła - Coś ty najlepszego zrobił?
- Właśnie nie mam pojęcia.
Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz