- James, pamiętasz, po co tu przyszliśmy? - zapytałam kapitana siedzącego obok mnie. Rzucił mi nie wiedzące spojrzenie. Postukałam zirytowana palcami w stół.
- Żeby się napić...? - posunął, niepewnie.
Trzepnęłam go dłonią w głowę. To chyba w miarę go otrzeźwiło, ponieważ jego oczy zaczęły wydawać się bardziej zorientowane w otoczeniu. Zamrugał kilka razy, aż wreszcie pokiwał głową ze zrozumieniem. Po chwili wstał, a samo to sprawiło, że w tawernie nagle zrobiło się cicho. Tak działo się za każdym razem, gdy ktoś z nas wstawał. Piraci byli szanowani, a raczej byli obiektem przerażenia wielu ludzi.
- Moi drodzy! - odezwał się. - Ja i moja droga załoga Zemsty poszukujemy kilku osób, które byłyby chętne dołączyć do nas na naszym pięknym statku! Ja i pierwszy oficer udamy się teraz do innej sali, by przyjmować kandydatów! Chętnych proszę o ustawienie się w kolejce! - spojrzał na nas. - Za mną, panowie. Ja i Katherine będziemy wybierać potencjalnych kandydatów do czyszczenia podłóg, a wy w tym czasie pilnujcie drzwi. Nie chcę, by napatoczył się nam ktoś niechciany, prawda?
I udaliśmy się na swoje stanowiska. Gdy już zasiadłam przy małym stoliku, w pokoju, gdzie jedynym dostępem do światła były małe świeczki, nalałam sobie whiskey. To zapowiadało się na długą noc.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz