- Robi się - zadźwięczyłem kluczykami o blat i ruchem głowy wskazałem
żebyśmy wyszli. Chwyciła swoje manatki i wyszła obrzucając wzrokiem
pokój.
Włożyłem kluczyk do stacyjki - Bugatti ożył z niespodziewanym rykiem.
- Bak nie jest pełen - usłyszałem pełne irytacji stwierdzenie, które padło z ust Katherine.
- Spokojnie, on na pustym baku przejedzie ze 2 godziny.
- Do Sheffield jest 3 godziny drogi - przypomniała mi.
- To się zatrzymamy na stacji. - wzruszyłem ramionami i wyjechałem z podjazdu. Automatycznie włączył się GPS i radio.
- Przełącz to! - zażądała wampirzyca - Nie mogę słuchać tego łoskotu! -
uderzyła w radyjko z taką siłą, że rozpadło się na kawałki.
- No to już nic sobie nie posłuchamy. - wtrąciłem i spojrzałem na nią spode łba.
- Wolę ciszę niż Biebera! - żachnęła się
- Zawsze możesz coś zaśpiewać, albo w Twoim przypadku zawyć. - zaśmiałem się głośno
Katherine? Brak weny ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz