- Dlaczego? - spytałem schodząc po schodach i mierząc ją przy tym spojrzeniem. Gdyby mój wzrok mógł zabijać byłaby już martwa. Nie odpowiedziała mi. - Dla kaprysu torturowałaś dziecko?! - uderzyłem ręką w ramę łóżka. Pod wpływem wandalizmu pękła i białe drewno roztrzaskało się na kawałki. - Wiem, że jesteśmy tym kim jesteśmy, ale dlaczego mamy się robić jeszcze gorsi!
- Przestań się nad tym użalać! - prychnęła i zaczęła majstrować przy kłódce na drzwi.
Podszedłem do niej i chwyciłem jej twarz w dłonie:
- Nie dziwie się, że cię ściga. - jednym ruchem otworzyłem, a raczej wyrwałem zamek i otworzyłem jej drzwi.
Katherine? Grzeczny Jev się wkurzył, na mnie nie patrz ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz