niedziela, 3 sierpnia 2014

Od Katherine - CD historii Jev'a

Przez kilka sekund miałam ochotę odmówić. Odmówić, wsiąść do McLarena i odjechać. Poczułam, że po tej przejażdżce najdzie mnie ochota, aby tutaj zostać. A musiałam opuścić to miejsce. Miałam złe przeczucia, ale...
- Dobra - zgodziłam się, po dłuższej chwili. - Ale potem jadę od razu na lotnisko.
- Jak uważasz - mruknął, utrzymując kontakt wzrokowy. Między nami panowało napięcie. Wreszcie przerwałam je, wstając. Jev zwrócił się do konia: - Kawalerze, dasz się dosiąść Katherine?
Koń zarżał, można powiedzieć - potakująco. Na mojej twarzy pojawił się cień uśmiechu, ale nawet najmądrzejszy koń nie mógł sprawić, żebym w pełni się uśmiechnęła.
Wskoczyłam na zwierzę, które przystąpiło zniecierpliwione z nogi na nogę.
- Ścigamy się? - zaproponował Jev, który już dosiadł Xany.
Wzruszyłam ramionami.
- A dokąd?
- Do lasu.
- To jakieś pięć kilometrów stąd! - wykrzyknęłam. - A co z moim autem!?
Rzucił mi spojrzenie informujące, że mało go to obchodzi. Prychnęłam oburzona i zerknęłam z bólem na mój samochód.
- Nie martw się, Mac - powiedziałam cicho do mojego maleństwa. - Niedługo wrócę.
Usłyszałam, jak Jev parska śmiechem. Spojrzałam w jego stronę i posłałam mu mordercze spojrzenie.
- Okej, to jak już się pożegnałaś... - zaśmiał się. - Start!

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz