poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Od Jev'a - CD historii Katherine

Uśmiechnąłem się szelmowsko.
- Chociaż raz zachowajmy się jak para nastolatków. Ja mam bicepsy dzięki codziennym treningom na siłowni, ty masz super wygląd dlatego, że przesiadujesz godzinami przed lustrem. Nie mamy żadnego majątku, tylko parę drobnych na swoje utrzymanie. - zaoponowałem - Ja płacę. - wyszczerzyłem kły.
- Dobra - zgodziła się
- Jedźcie do lasu. - nakazałem koniom. Posłusznie pobiegły, jeszcze się za nimi kurzyło.
Otworzyłem drzwi Katherine, jak to robili panowie w naszych czasach.
Zaśmiała się lekko i weszła.
Wybraliśmy dwuosobowy stolik w kącie. Odsunąłem jej krzesło, a ona usiadła wciąż się uśmiechając. Minutę później podeszła do nas kelnerka z notatnikiem i długopisem.
- Dzień dobry - przywitała nas radośnie
- Witam - kiwnąłem głową
- Co podać? - spytała szykując się do zapisków.
- Co dla ciebie? - zapytałem Katherine
Zamówiła specjał dnia.
- A dla pana?
- Dwa kawałki szarlotki na zimno i sok pomarańczowy. - odrzekłem - Szarlotkę poproszę w opakowaniu na wynos. Dziękuje.
- Nie jesteś głodny. - stwierdziła
Wzruszyłem ramionami.
- Wolę pić niż jeść. -
- Bo ruszanie zębami to taki wielki wysiłek - skwitowała
Zaśmiałem się.
- Cieszę się, że zostajesz. - zagaiłem - Ale co z przywództwem?

Katherine? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz