- Doprawdy?
Zmierzyła mnie spojrzeniem. Najwidoczniej nie spodobało jej się to, co zobaczyła. Mnie zaś przyprawiło to w doskonały humor.
- A czemuż niby miałabym się ciebie słuchać?
Wstałam. Powoli, niespiesznie. Napięcie w powietrzu było prawie namacalne. Reszta klientów i kelnerka przypatrywali nam się uważnie. Jev chciał złapać mnie za ramię, ale mu się wyrwałam.
Odejdź - prosty przekaz myślowy, z odrobinką magii.
Nie miała wyboru. Odwróciła się na pięcie i wyszła. Zajęłam swoje miejsce ponownie.
Jev? Weny bardzo brak ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz