- Powiedziałabym, że te słowa mnie wzruszyły, gdybym miała uczucia - rzekłam cierpko, kłamałam. Tak naprawdę faktycznie coś w dołku mi się poruszyło. - Ale dziękuję - dodałam, aby nie wyjść na kompletną bezduszną wampirzycę. - Nie uważam, jednak, bym miała jakiekolwiek powody, by tu zostawać. Podjęłam już decyzję - zerknęłam na wyświetlacz telefonu, który właśnie wyjęłam z kieszeni. - Pół godziny do siedemnastej. O osiemnastej mam samolot.
Podniosłam na niego wzrok. Przyglądał mi się uważnie. Coś w środku mnie bolało. Nagle zaczęłam mieć pragnienia, które jeszcze nigdy tak silnie mną nie zawładnęły. Nabrałam powietrza.
- Muszę już iść - szepnęłam. - Ale zanim odejdę... - nie dokończyłam, ponieważ podeszłam do niego i pocałowałam go mocno i rozpaczliwie.
Jev?
O bogowie, taki brak weny jeszcze nigdy mną nie zawładną xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz