środa, 27 sierpnia 2014

Od Katherine - CD historii Jev'a

Odeszłam kilka kroków i przycisnęłam dłoń do ust. Wpatrywałam się w niego z mieszaniną szoku i niedowierzenia. Po chwili Rixon i Shevy - a co ona tu, do cholery, robiła? - znaleźli się obok nas. Przyjaciel Jev'a podszedł do niego i potrząsną jego ramieniem.
- Stary, ale przypominasz sobie, kim jestem ja, co nie?
Jev wolno pokręcił głową i odsunął się od Rixon'a. Ten jęknął i schował twarz w dłoniach. Shevy podeszła do niego i zadała podobne pytanie. Odpowiedź również była przecząca.
- Ale pamiętasz, jak się nazywasz? - Rixon drążył temat.
- Nazywam się Jev Roth. Jestem wampirem. Umarłem, ale odżyłem. Wiem tylko tyle. I nie mam pojęcia skąd to wiem.
Stałam, jakby ktoś przybił mnie do ziemi. Rixon spojrzał na mnie z oczekiwaniem. Cała nienawiść do mnie nagle przeminęła, gdy jego najlepszy przyjaciel nikogo nie pamiętał. Byłam pieprzoną przywódczynią. Musiałam coś wymyślić.
Nagle wpadłam na pomysł.
Odbiegłam od nich i zaczęłam szukać kilku znajomych twarzy. Wreszcie dostrzegłam mojego przyjaciela. Z dostojnymi, włoskimi rysami. Jak ja za nim tęskniłam. Wpół siedział, w pół leżał. Jedną ręką opierał się o ziemię. Rozglądał się dookoła, zaintrygowany.
- Pavlo! - krzyknęłam, a on zwrócił ku mnie swoją twarz. Nagle posłał mi zmęczony uśmiech, a ja się zatrzymałam. Nie wiedziałam dlaczego, ale byłam zawiedziona. On pamiętał. - Pavlo... - chciałam się upewnić. - Wiesz, kim jestem?
- A czemu miałbym nie pamiętać, Kathy?
Prawie znów dałam się ponieść emocjom i zapłakać. Powstrzymałam się, jednak w ostatniej chwili. Ostatnio zbyt często mi się to zdarzało. Musiałam nauczyć się nad sobą panować. Nie mogłam mieć statusu ciamajdy.
Nagle kątem oka zobaczyłam ruch i kolejną znajomą twarz.
- Thomas - odezwałam się wystarczająco głośno, by mnie usłyszał. Poderwał głowę. Był przestraszony. W ogóle nie przypominał Thomasa jakiego znałam. - Thomas... Pamiętasz mnie?
- Kim jesteś? - usłyszałam odpowiedź i w tym momencie już nic nie rozumiałam.
Zaczęłam biegać od wampira do wampira. Niektórzy mówili, że mnie pamiętają, inni, że nie. To było okropne. Łamało mi serce, ponieważ nie wiedziałam, co robić. Byłam całkowicie bezradna.
Wreszcie, gdy wszystko pojęłam, wróciłam do Rixon'a i Shevy, którzy cały czas napastowali Jev'a. Zamilkli, gdy do nich podeszłam i rzucili mi pytające spojrzenia.
- Co drugi wampir nic nie pamięta - oznajmiłam, chowając twarz w dłonie. - To beznadziejne. Dlaczego tak się stało...?
Wściekłość i żal we mnie wybuchły. Miałam wszystkiego serdecznie dość. Chciałam, by wszystko się skończyło, a ja mogłabym być wreszcie spokojna. Wszystko byłoby dobrze, gdybym nie spotkała pieprzone Andre. Kto wie? Może nawet wyszłabym za mąż za jakiegoś przystojnego, całkowicie śmiertelnego jegomościa.
Ale wszystko było mi przeznaczone. Małżeństwo z Andre. Przemiana w wampira. Uratowanie dziecka Chimery z rąk porywaczy. Przewodzenie wampirzym klanem. Przyjaźń z Thomasem i Pavlem. Zakochanie się w Jev'ie. To było moje przeznaczenie. Cel, do którego powinnam dążyć. Najwyraźniej bogowie mieli co do mnie jakieś specjalne plany, ponieważ pozwalali bym tak długo traciła nadzieję i szczęście.
Jedyne, co pozostawało to wiara.
Wiara to czasem ostatnie, co nam pozostaje.
Masz rację, Christopherze. Wiara.
Chwyciłam kamień leżący na ziemi i cisnęłam nim niebo. Po chwili spadł na ziemię, lecz nie przestawałam rzucać kamieniami w którąkolwiek stronę.
- TAK SIĘ BAWICIE, TAK!? - wrzasnęłam. - SUPER! PO PROSTU ŚWIETNIE! TESTUJECIE MOJĄ CIERPLIWOŚĆ, CO!? PRZEZ CAŁE LATA ZNOSIŁAM TO, ŻE CO CHWILA STARACIE SIĘ ZNISZCZYĆ MI ŻYCIE, ALE TO JUŻ PRZESADA! MAM DOŚĆ I PRZYSIĘGAM, ŻE JEŚLI TEGO NIE ODWRÓCICIE TO PODPALĘ KAŻDĄ WASZĄ ŚWIĄTYNIĘ!
Odpowiedziała mi chłodna cisza, która niosła ze sobą milion słów. I świszczący wiatr, który krzyczał na mnie, że robię źle. Przysłuchiwałam się, jak przesyłają mi milczącą wiadomość. A może działała tylko moja chora wyobraźnia? Nie. W powietrzu było czuć moc większą, niż moc nawet samej Chimery.
Nie wolno było obrażać bogów.
Miałam to gdzieś.
Przełknęłam wściekłość i odwróciłam się. Odeszłam dumnym krokiem. Nikt nie wiedział gdzie. Ja sama nie wiedziałam.

Jev?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz