Wyjąłem zapalniczkę i papierosa i już miałem zapalić gdy owe rzeczy wypadły mi z rąk.
- Jev! - usłyszałem słodki głosik - Przecież nie palisz. - Shevy zrobiła nadąsaną minę.
- Co tu robisz?! - zganiłem ją samym moim spojrzeniem - Przecież nie jesteś tu...
- Mówiłam ci, że mam znajomości - machnęła lekceważąco ręką.
- Akurat. - fuknąłem - Mam teraz ważniejsze sprawy na głowie, więc mów czego chcesz. - zażądałem
- Mam nowe informacje - wyjawiła. Dotknąwszy swą chłodną dłonią mojego ramienia przesłała mi wszystko co usłyszała.
***
Punktualnie dotarłem na zebranie rady. Jako, że byłem gościem otworzone mi drzwi i zaproponowało siedzenie na wygodnej i czerwonej skórzanej kanapie.
Podziękowałem i usiadłem. Gotowy by przejść do rzeczy otworzyłem usta, ale skonsternowany Pavlo uciszył mnie niewidocznym gestem.
Wampiry poczęły wymieniać "uprzejmości", nie tak jakbyśmy stali w obliczu zagłady, tylko jakby to był zwykły dzień, a w dodatku czyjeś urodziny. Przewróciłem oczami gdy kelner nalał każdemu z nas lampkę czerwonego wina.
- Więc, panie Roth, ma pan jakieś poufałe informacje. - odezwał się Thomas sącząc wino z kieliszka.
Nawet dużo, pomyślałem.
- Owszem - powiedziałem zamiast tego.
- Skąd pan te informacje uzyskał? - spytał głupio. Nie mogłem się powstrzymać od nazwania go idiotą (strzegłem myśli), zamiast przejść do sedna on mnie będzie przesłuchiwał!
- Zamiast ścinania głów przyjąłem stanowisko szpiega. Miałem też pomocników. - odparłem cały czas utrzymując kontakt wzrokowy z Thomasem.
- Ilu pomocników? - serio? Tylko to przykuło jego uwagę.
- Paru.
- Dobrze, to jaką wiedzę uzyskali szpiegując oddziały Jonathana? - spytał nie kryjąc ciekawości, które zżerała go od środka.
- Ten budynek - rzuciłem okiem przez okno - wiecie, ten, który wysadziliście w powietrze nie był tak oblegany przez wojsko jak sądziliście. - uznałem, że to powinni wiedzieć. Że są głupi, bo tego nie sprawdzili. - Pod kamienicą znajdowała się piwnica, która dziwnym trafem nie poszła z dymem, mimo iż znajduje się tam mnóstwo drewna. - pozwoliłem sobie na błysk w oku - Ludzie Jonathana stwierdzili, że to atak na nich i się nie mylili. Po śmierci przywódcy łowców - wskazałem podbródkiem siedzącą Katherine, która wydawała się wcale mnie nie słuchać. Dopóki na nie poczuła mojego krótkiego wzroku na sobie... - stwierdzili, że pomszczą go. - dopowiedziałem - W tej piwnicy o, której wcześniej wspomniałem jest ich skład amunicji. - Wstawki w ramię, granaty z czosnkiem - zaśmiałem się - i kołki z białego dębu.
- Jak działa ten biały dąb? - wtrącił Pavlo
- Biały dąb ma coś w sobie, że jeśli człowiek przebije nim wampira, krwiopijce zaczną od razu lizać ogniste płomienie, które nie pozwolą mu na samoobronę.
- Trzeba je spalić! - zarządziła Katherine
- Popiół z drewna + sztylet = wiele nie pomoże spalenie - skwitowałem
- A po drugie mają więcej budynków w którym trzymają skuteczną broń. - dodałem - Wojsko planuje obławę jutro o zmroku, mają też urządzenie, które wykrywa wampiry. I sami zabezpieczyli się jakimś zielem, dzięki któremu nie będą podlegać perswazji.- powiedziałem - To chyba tyle. Moi szpiedzy mają wtyki, więc mogą wam wiele pomóc. Chcecie coś jeszcze wiedzieć?
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz