Postanowiłam wrócić do mojego rodzinnego miasta - Moskwy. Tam chciałam zacząć nowe życie. Znaleźć pracę, wieść normalne życie i, kto wie, może się zakochać. Najgorszym tego punktem było pożegnanie. A raczej oficjalne ogłoszenie swojej dymisji. Już wcześniej powysyłałam listy do wszystkich wampirów z Londynu i okolic z nakazem stawienia się w Sali Ogłoszeń. Wiedziałam, że gdy złożę rezygnacje Andre i mój ojciec (nawet jakbym ich nie zahipnotyzowała) nie będą już mieli po co prosić mnie o pomoc. Nie będę miała już władzy. Nie będę potrafiła pomóc im przejąć rządu.
Około szesnastej zapakowałam moim McLarenem pod szarym budynkiem, w którym mieściła się Sala Ogłoszeń. Tutaj miałam ogłosić im moją rezygnację i wybrać nowego przywódcę. Tylko, że nie miałam zielonego pojęcia, kto może nim zostać. W moich oczach nikt na to nie zasługiwał.
Po pokonaniu kilkunastu schodów, stanęłam przed bukowymi drzwiami. W środku słyszałam masę głosów. Wszyscy zastanawiali się, dlaczego ich zebrałam.
Otworzyłam gwałtownie drzwi i wszyscy umilkli. Z głową uniesioną wysoko, dumnym krokiem podążyłam do tronu (który był tylko czarnych fotelem) przywódcy. Odprowadzały mnie uważne spojrzenia. Byłam już zmęczona tym wszystkim. Brakiem snu oraz wieloma przepłakanymi godzinami. Nie miałam już w sobie wody.
Usiadłam i moje spojrzenie padło na zgromadzony tłum. Przypatrywali mi się z niecierpliwością i ciekawością. Byli podekscytowani. Ostatni raz zostali tu wezwani jakieś dwa lata temu, gdy jeszcze nawet nie byłam przywódczynią.
Stuknęłam w czarne ramię fotela i wzięłam głęboki oddech. Spuściłam wzrok.
- Jak pewnie wiecie, nie lubię owijać w bawełnę - zaczęłam. - Przejdę, więc od razu do rzeczy - znów głęboki wdech i walące serce. - Składam dymisję. Odchodzę.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz