Urodziłem się i wychowywałem w Stanach Zjednoczonych, moja matka była
bardzo młoda gdy zaszła ze mną w ciążę i porzuciła mnie swoim rodzicom, a
moim dziadkom. To oni pomagali mi w najgorszych chwilach i opowiedzieli
o wilkołactwie. Dziadek niestety zmarł na zawał, a babcia niedługi czas
po nim. Miałem wtedy zaledwie 16 lat, więc musiałem znaleźć swoją
siedzibkę i zarobić na utrzymanie. Wprawdzie mógłbym uciec do lasu i żyć
wilczym życiem, ale chciałem skończyć szkołę - być kimś. Tak więc
uczyłem się i pracowałem, w końcu postanowiłem rzucić marną pracę i
zając się nauką. Okazało się, że mam talent do rysowania i grania na
gitarze. Skończyłem szkołę z wyróżnieniem i dodatkowym stypendium, sporo
zarobiłem na portretach na zamówienie oraz koncertach w restauracjach,
więc postanowiłem wyjechać do Angli, konkretniej do Londynu. Przebywałem
właśnie w lesie gdy wyczułem zapach jednego ze swoich. Podążyłem za ową
wonią, pragnąłem zdobyć zaufanie i kompana, kierowała mną czysta
ciekawość. W końcu zrównałem kroku z wilkiem, który przeczesywał tereny.
Wyczuwałem jego nastroszony nastrój, by uniknąć bójki postanowiłem
przemienić się w człowieka, co oznaczało pójściem po ubrania do domu.
Eh...
***
Znów tropiłem swojego, biegnąc dzikiem pędem przez las w postaci
człowieka. W końcu wyczułem z pomocą moich wyostrzonych zmysłów, że ten
ktoś przemienił się w człowieka. Był blisko, niewyobrażalnie blisko.
Moją uwagę przyciągnął szmer wody.
Nad niewielkim oczkiem wodnym stała i ubierała się dziewczyna o długich i
kręconych karmelowo-brązowych włosach. Wyczuła mnie bo gdy naciągła
spodnie odwróciła się do mnie przodem.
- Witaj. - rzekłem lekko drżącym głosem. Tak dawno nie spotkałem swojego!
- Cześć - odparła nieco zaniepokojona.
- Nazywam się Scott Walker i tak jak ty jestem wilkołakiem.
- Czuje to.
- Przybywam w pokojowych zamiarach, to Twoje tereny? - spytałem podchodząc nieco bliżej.
Victoria?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz