- Inna - powiedziałam po prostu. - Mniej piłam i mniej imprezowałam. Ale chyba rozumiesz, że w 18. wieku nie było zbyt dużo barów i muzyka była beznadziejna. A co najgorsze - nie było latte.
Uśmiechnął się pod nosem, ale nie skomentował.
- Chodziło mi bardziej o twój charakter.
Westchnęłam.
- Też był inny. Byłam osobą mniej stanowczą, mniej śmiałą. Nie miałam takiego wyparzonego języka i nie puszczałam się - uniosłam ręce w geście poddania, gdy uniósł brwi. - Ale przecież wiesz, że od kiedy cię poznałam już nie sypiam z byle kim.
Zaśmiał się cicho i pocałował mnie w skroń. Przytuliłam się do niego mocniej.
- Byłam bardziej nieśmiała i niewinna - szepnęłam i wtuliłam nos w jego zmierzwione włosy. - Przez ciebie znowu się taka staję. Ale nie martw się. Sarkazm i upór ode mnie nigdy nie odejdzie.
Moje usta odnalazły jego usta.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz