poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Od Jev'a - CD historii Katherine


- Czyli ograłeś starego Portera w pokera? - wpatrywałem się niedowierzająco w Rixona.
- Tak - przytaknął dumnie wypinając pierść.
- Portera...pokera - Katherine zaczęła się budzić.
- Jak na wampira strasznie dużo śpi. - stwierdził Rixon - Pewnie żeruje w nocy - posłał irytujące spojrzenie Katherine.
- O czym wy gadacie? - zaciekawiła się podciągając niżej swoją\moją bluzkę.
- Ty nie wiesz kto to Porter? - obaj odwróciliśmy się do niej z wątpiącym wyrazem twarzy.
Uniosła brew i pokiwała głową przecząco.
- Przywódczyni... - prychnął Rixon - Dlaczego nie przewodzi Wam starszy wampir? - spytał
- Weź się przymknij bo ci walne. - zagroziła Katherine
- Jak to nam, tobie chyba też. - zdziwiłem się
- Ten idiota nie należy do naszego kręgu - sarknęła wampirzyca.
- Chociaż raz mówi z sensem. - zaśmiał się Rix
- A kim jest Porter, jeśli dane mi wiedzieć? - dopytywała się Katherine
- Mistrza nie zna. - mruknąłem
- Przestań mówić o mnie w trzeciej osobie! - krzyknęła tak głośno, że szklany kubek Rixona rozbił się na kawałki.
- Czy ona wszystko musi niszczyć? - Rix zakrył dłonią twarz
- Porter to mistrz. - wyjawiłem
- Tyle to wiem! - zaoponowała
- Mistrzu jakich mało. Nie da się go oszukać, jest przebiegle cwany.
- Przebiegle cwany? Idź do szkoły, Jev. - mój kumpel wybuchnął niepohamowanym śmiechem, jakby tego było mało Kath zasalutowała mu i w samochodzie rozbrzmiały głośne i przeciągłe chichoty. Zrobiłem skonsternowaną minę i począłem czekać aż przeszło trzy wieczny wampir - idiota przestanie się ze mnie nabijać. Oraz przywódczyni - strzelacz fochów, a także moja dziewczyna zamknie twarz.
- Tak czy owak, wcale się na was nie obraziłem. - poinformowałem ich, ale oni wcale mnie nie słuchali.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz