Pocałował mnie jeszcze jeden raz. Jak dla mnie - zbyt krótko.
- Do jutra - rzucił odchodnym.
Za nim się obejrzałam byłam sama. Sama i pusta.
Cała noc była dla mnie ciężka. Prawie w ogóle nie spałam. Byłam ciekawa, jak zareagują na to, że wracam. Mogłam się założyć, że im się to nie spodoba.
Około dziesiątej wysłałam listy do wszystkich, by przyszli o "TO" o godzinie piętnastej. Następnie zrobiłam sobie kawę i usiadłam na schodach prowadzących do ogrodu. Spojrzałam na moje róże i westchnęłam. Wyglądały okropnie.
O godzinie piętnastej wszyscy zaproszeni stawili się w "TO". Ubrałam na tą okazję białą, luźną koszulę i spodnie na szelkach. Sama się zdziwiłam. Ja nigdy nie nakładałam spodni. Do tego białe obcasy.
- Witam - uśmiechnęłam się sztuczni do tłumu, gdy już zajęłam moje miejsce. - Ostatnie ogłoszenie zostaje anulowane. Jednak zostaję. Jeśli ktoś ma jakieś obiekcje - proszę zostawić to dla siebie. Naprawdę mało mnie to obchodzi - machnęłam w ich stronę ręką. - Możecie już iść. Miłego dnia.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz