Rzuciłam mu gromiące spojrzenie. Nie speszył się, tylko szeroko uśmiechnął. Zirytował mnie.
- Nie twój pieprzony interes.
- Przelotny romans, czy coś głębszego? - nie dawał za wygraną. - Rozumiesz... Jest moim najlepszym kumplem. Muszę dbać o to, z kim trafia do łóżka.
Zacisnęłam mocniej palce na jego dłoni. Po twarzy przemknął mu cień bólu.
- Wypraszam sobie - warknęłam. - My wcale...
- U. Jeszcze nie? - udał zdziwionego, że mnie złapał na niedopowiedzeniu. - To u ciebie dobrze czy źle?
Prychnęłam i zamilkłam. Poczułam gorąco na twarzy. Nie lubiłam dyskutować na osobiste tematy. Cieszyłam się więc, że i Rixon w końcu się zamknął.
- Więc... Jednak zostajesz? - zagadnął nagle.
Przewróciłam oczami.
- Jeśli ci się to niepodobna to zgłoś zażalenie do Biura Zażaleń. Grace to bardzo miła wampirzyca, a siedzi tam za biurkiem. Potrzebuje się rozerwać - mrugnęłam do niego. - Wiesz, o czym mówię.
- O twoich sprawach łóżkowych nie chcesz rozmawiać, ale o moich to już tak? - oburzył się. - O nie, proszę pani. Tak nie będzie.
- Jak tam chcesz - nie mogłam zmyć uśmiechu z twarzy. - I tak. Zostaję.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz