- Ja się cieszę - wyszczerzył zęby w uśmiechy.
Odwzajemniłam uśmiech, ale trochę ponuro.
- Ty jeden - westchnęłam. - Przez te wszystkie lata przestałam się przejmować opinią innych, ale dobrze wiedzieć, że jest ktoś, kto w ciebie wierzy i nie przeszkadza mu to, jaki jesteś.
Zamilkłam, bo w tej chwili kelnerka przyniosła sok i szarlotki zamówione przez Jev'a. Gdy odeszła, zaczełam znowu:
- Kiedy jestem przy tobie, czuję, że staję się lepszą osobą. Że wcale nie muszę być zła. Że mogę mieć dobre serce.
- Masz dobre serce - odparł. - Tylko one siedzi, gdzieś głęboko. Musisz je odkryć.
Uśmiechnęłam się, tym razem już naturalnie. Pochyliłam się nad stolikiem i go pocałowałam.
- Dziękuję.
Jev? Jeżu, muzyka gra, a ja mam brak weny xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz