- Smacznego - oznajmiła kelnerka przynosząc zamówienie Katherine.
- Dziękujemy - odparliśmy razem.
Upiłem łyk soku pomarańczowego, co jak co, ale był wyśmienity.
- Znowu kupujesz dla Xany szarlotkę? - spytała Katherine
Zaśmiałem się.
- Owszem. Nie chcę dostać reprymendy od niej za zaniedbanie jej.
- Świetnie się rozumiecie. - stwierdziła
Przytaknąłem. - Jest mądrzejsza niż się wydaje. Podejrzewam, że jest kobietą uwięzioną w jej ciele.
- Bardzo starą kobietą.
- To też. Jest ode mnie dużo starsza, ale to też ci mówiłem. - wzruszyłem ramionami.
Zapadło milczenie, Katherine jadła i uśmiechała się do mnie, a ja pod stołem pod stołem ją lekko kopałem.
Gdy skończyliśmy podeszła do nas kelnerka i podała rachunek. Zapłaciłem niecałe 20 funtów. Było już dobrze po godzinie 20:00. Wyszliśmy z kawiarni i zaczęliśmy spacerować ulicami.
- Jesteś zmęczona. - nie było to raczej pytanie
- Trochę - oparła głowę o moje ramię
- Odprowadzę cię do domu. - zaproponowałem - Nie przyjmuję odmowy.
Parsknęła cicho.
- Nie dzisiaj była gala Rachel? - spytała
- Najprawdopodobniej dzisiaj - westchnąłem i uśiwadomiłem, że to jeszcze dziś rano Rachel paplała o tej całej gali. - Będą inne. - wzruszyłem ramieniem, bo na jednym Katherine się opierała. - Chcę żebyś *ty* była moją towarzyszką na tych innych balach - szepnąłem
Nie odpowiedziała. Zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę nie wiem na czym stoję. Może to tylko przelotny romans. Wiedziałem, że pragnę jej szczęścia i bezpieczeństwa mimo wszystko.
***
Byliśmy już na terenach posiadłości Katherine. Jej ogród wyglądał, poprawka wyglądałby bajecznie z każdej strony gdyby nie zniszczone różowe i czarne róże.
Zauważyła, że patrze właśnie na nie i rzuciła mi oskarżycielskie spojrzenie.
- Jutro zabawię się w ogrodnika i posadzę nowe - puściłem do niej oczko i uśmiechnąłem się przepraszająco.
- Ech. - westchnęła i usiadła na ławce.
Poszedłem w jej ślady i usiadłem obok niej, położyłem swoją dłoń na jej i splotłem jej smukłe palce ze swoimi.
Była taka piękna skąpana w księżycowej poświacie.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz