piątek, 15 sierpnia 2014

Od Katherine - CD historii Jev'a

Walnęłam go w głowę tak mocno, że jakby był człowiekiem to dostałby urazu mózgu. Prawie uderzył głową o kierownicę.
- Ej! - krzyknął, nie przestając się śmiać. Jednak wyczuć było po jego aurze, że odrobinę jego nastrój przygasł. - Za co?
Uśmiechnęłam się sztucznie, nie odwracając wzroku od okna.
- Za to, że jesteś dupkiem.
Kątem oka zauważyłam, ze zmrużył oczy, jakbym rzuciła mu rękawice. Nie odwracał ode mnie wzroku, choć droga wcale nie była prosta. Odchrząknęłam, lecz nadal się na mnie gapił. Westchnęłam z irytacją i odwróciłam się w jego stronę.
- Patrz na drogę. Spowodujesz wypadek - po tych słowach, ponownie odwróciłam wzrok, założyłam nogę na nogę i splotłam ramiona na klatce piersiowej.
- Nam się nic nie stanie - zauważył z tonem, niczym naukowiec, który odkrył nowy atom. - Przeżyjemy. Chyba, że martwisz się o mój samochód. To całkowicie zrozumiałe.
Warknęłam cicho.
- Chcesz zabić jakiegoś człowieka? Proszę bardzo!
Przewrócił oczami, ale znów spojrzał na drogę.
- Od kiedy tak martwisz się o ludzi?
Zbyłam jego pytanie i zachowałam milczenie.

- Tędy będzie bliżej - mruknął, skręcając w jakąś polną drogę. - Szybciej dojedziemy, a paliwa spokojnie starczy nam do samego Sheffield.
- Wcale nie - warknęłam z niedowierzeniem patrząc na pole wokół nas. Droga główna zostawała w tyle. - Zwróć! Nie wiesz, co robisz!
- GPS wie - odpadł bez cienia skruchy. - Spokojnie, Kath. Dojedziemy.
Zacisnęłam zęby z całej siły.

- Zgubiliśmy się - oświadczyłam, gdy byliśmy już jakieś dobre sześćdziesiąt kilometrów od drogi głównej. - Przyznaj, że się zgubiliśmy!
- Nieprawda - mruknął, choć jego głos brzmiał niepewnie. - Zaraz doje...
I właśnie w tym momencie musiało skończyć się paliwo, a my byliśmy na środku jakiegoś pola.
- Nie gadam z tobą - warknęłam i wyszłam z samochodu. Poszłam prosto przed siebie, musiałam jakoś odreagować.

Jev? Jak wydostaną się z zadupia? :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz