- Ludzie robią głupie rzeczy z miłości - udałam, że się zamyśliłam. - Dobrze, że ja nie jestem człowiekiem. A wy? Jesteście starsi, ale o wiele głupsi. Mam kontrolę nad wami, czy wam się to podoba, czy nie. Nie macie praw, by obrażać mnie nawet w myślach, bo mogę to przez przypadek usłyszeć, Rixon! - ostatnie słowa wykrzyczałam.
Nie przejął się i... Wyśmiał mnie. Po prostu mnie wyśmiał.
- Skarbie, uważam, że się przeceniasz. Dałbym ci radę jednym palcem.
- Zabijałam już dużo starszych od ciebie - oznajmiłam twardo. - Jestem najpotężniejszą istotą w całej Wielkiej Brytanii, więc nie waż się podważać mojego autorytetu.
Znów się zaśmiał i ku mojemu zgorszeniu - Jev mu zrównał. Dobra, tak pogrywają? Proszę bardzo.
Nie przejmując się, że samochód jechał sto na godzinę otworzyłam drzwi i wyskoczyłam. Wydali z siebie okrzyki oburzenia, ale zaczęli jechać dalej. Właśnie hamowali, gdy "magicznym" sposobem samochód wyleciał w powietrze obrócił się kilka razy i spadł z hukiem na ziemię.
I dobrze im tak - pomyślałam z satysfakcją.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz